czwartek, 20 marca 2014
Hej
Wiem że bardzo zaniedbałam bloga ale obiecuje wam że niedługo to nadrobię jestem już w trakcie pisania kolejnego rozdziału.Po prostu mam za dużo nauki.Muszę teraz przygotowywać się do testów :/Naprawdę bardzo przepraszam ale obiecuje że od razu po świętach będą rozdziały pojawiały się częściej .Od razu mówię to nie oznacza że kolejny rozdział pojawi się dopiero po świętach spróbuje dodać go jeszcze w marcu i na pewno tak będzie :)
niedziela, 9 lutego 2014
Rozdział 25
-Babciu ale my już nie mamy miejsca
-No ale jeszcze wciśniecie gdzieś te parę słoików
-Przecież nie jedziemy na drugi koniec świata po za tym ostatnio mi naładowałaś prawie cały samochód z Olgą wyciągałyśmy wszystko pół dnia
-Oh Olga pozdrów ją ode mnie..to ja jeszcze skocze do piwnicy przyniosę...
-Babciu
-No już dobrze dobrze tylko uważajcie na siebie i macie jak najszybciej znowu nas odwiedzić
-Na pewno ale teraz jeszcze zaczyna się szkoła to będzie mało czasu pewnie zobaczymy się dopiero na święta
- Bardzo dziękujemy-powiedział Zayn a moja babci a go wyściskała z czego zaczęłam się śmiać.Po Zaynie przyszła na mnie kolej co już było trochę mniej śmieszne.Moja babcia co jak co ale przytulić to potrafi tak że człowiek się nie ruszy haha.Przytuliłam jeszcze dziadka i ruszyliśmy w drogę do Londynu.
-Masz bardzo fajnych dziadków-uśmiechnął się .Spojrzałam w jego stronę.Mimo tego że ze mną rozmawiał był skupiony na drodze.
-Tak nie wiem co bym bez nich zrobiła.A kiedy przyjeżdżają twoje siostry?
-Jutro Doniya je ma przywieźć z rana,a po południu mamy nagranie z chłopakami.
-Okej przecież mówiłam że się nimi zajmę-posłałam mu uspokajający uśmiech
-Nie wiem jak ci się za to odwdzięczę-cmoknął mnie w policzek
-Jeszcze pomyślimy-uśmiechnęłam się złowrogo,a on się na mnie tylko spojrzał
-No co?-zapytałam.Ja coś jeszcze wymyślę ale muszę nad tym się zastanowić.
-Nie nic.
Po paru godzinach byliśmy już na miejscu.Czas szybko zleciał ponieważ prawie całą drogę przegadaliśmy.Cieszyłam się że mam taką osobę której mogę powiedzieć wszystko.
-Co z tym wszystkim?-otworzył bagażnik a ja się zaśmiałam.Było tam chyba z 50 słoików różnych dżemów soków i bóg wie czego jeszcze.
-Później poproszę kogoś by podjechał od tyłu i to wyładował
-Okej to wezmę tylko nasze rzeczy-razem weszliśmy do domu było jakoś dziwnie cicho zazwyczaj było słychać krzyki Louisa i Harryego którzy coś kombinowali ,a nawet czasami i Nialla.
-Halo jest ktoś?-krzyknęłam lecz nie uzyskałam odpowiedzi.
-Coś się musiało stać
-Nawet mnie nie denerwuj-prawie krzyknęłam-Mamo!Tato!-Nic kompletnie jak makiem zasiał.
-O już jesteście-za ściany wyłonił się Liam
-Hej gdzie wszystkich wywiało?-zapytał Zayn
-No to tak twoi rodzice wyjechali-spojrzał w moją stronę-Jak się później okazało że zostaliśmy tylko my w pałacu no i jest jeszcze służba.No i gdy twój kochany braciszek się o tym dowiedział to wszyscy władowali się do aut i pojechali po jedzenie i procenty bo jak to on ujął nie przepuści okazji na imprezę.No i jak na razie zostałem tylko sam z Danielle ale ona bierze prysznic więc o to jestem-wyszczerzył się
-Zaraz..poczekaj bo chyba do mnie nie dotarło on chce tu zrobić imprezę?-zapytałam
-Tak..chyba..nie chyba ale na pewno
-Życie mu nie miłe-prawie krzyknęłam.W tej samej chwili do domu weszła reszta.
-Impreza-krzyknął Louis
-Juhuu i koniec imprezy-krzyknęłam sarkastycznie
-Ouu..przyjechała moja sztywna siostra
-Sztywny to zaraz będziesz ty.Czy ty jesteś normalny?
-Niby czemu-oparł się o ścianę-Nie ma rodziców to chyba można zabalować co nie?!-zaczął się głupkowato uśmiechać.
-Jaki ty jesteś tępy to że ich nie ma to myślisz że się nie dowiedzą?!
-No chyba im nie nakablujesz!
-Ja nie ale inni z pewnością.Louis pomyśl czasami nikt nawet ze służby nie pozwolił by pod nie obecność mojego taty odbywała się tu jaka kolwiek impreza bo nie dość że dostało by się służbie to i jeszcze nam.Sory ale nie mam ochoty na kolejną lekcje dobrych manier z Gertrudą
-Z kim?-zaśmiał się
-Och jaki ty jesteś jeszcze ciemny.Gertruda jest jak by taką nauczycielką,nie dość że odstrasza samym wyglądem to jeszcze zachowaniem.Była wychowywana na dobrych manierach.Wystarczy że nasz ojciec kiwnie palcem za ona zajmie się naszymi tzw.manierami.Przez nią mało co nie trafiłam do psychiatryka ,a to przez coNo tak już pamiętam ogromna impreza którą urządziłam.Ja Cię tylko ostrzegam ale to już twój wybór.
-Okej nici z imprezy-powiedział smutny.Dopiero zorientowałam się że zostałam już sama w pomieszczeniu.Szybko skierowałam się do mojego pokoju.Na moim łóżku leżał rozwalony nie kto inny jak pan Zayn.
-Nic mi się dzisiaj już nie chce-rzuciłam się na pościel koło niego.
-Mam tak samo.Chodź tu do mnie-otulił mnie ramieniem i przytulił do siebie.
-Kocham Cię-wyszeptał
-Ja ciebie też.
Nie wiedząc kiedy usnęłam w jego ramionach.Poczułam jak ktoś mną szturcha.Kto ma czelność mnie budzić a takiej chwili. Obróciłam się na brzuch i wetknęłam głowę między poduszki.
-Kochanie wstajemy jest już 18.00 co będziesz robiła w nocy
-Daj mi spokój-jęknęłam i jeszcze bardziej wtuliłam się w poduszki.Po chwili poczułam jak na mojej szyi składa pocałunki.
-Zayn proszę
-Nie wstajemy chłopcy się juz szykują idziemy do klubu idziesz z nami?
-Umm...nie chce mi się zostanę z dziewczynami
-No proszę chodź ze mną nie chcę iść sam
-Mówiłeś że idą chłopcy więc nie idziesz sam
-Ale ja chce iść też z tobą-marudził
-Tak mi przykro ale zostaje-podniosłam się z łóżka i klepnęłam go w ramię.Łał jak się odszykował.Miał na sobie ciemne jeansy do tego biała koszula.Pierwsze guziki były rozpięte tak że można było zauważyć jego kilka tatuaży łał po prostu łał.-Żeś się odszykował-skierowałam się w stronę łazienki
-Dla Ciebie więc nie masz wyboru musisz iść
-Zayn proszę nie dzisiaj.Chciała bym posiedzieć w domu.
-No to ja zostaje z tobą
-Wiem że chcesz iść więc idź dam sobie radę z dziewczynami coś wymyślimy-krzyknęłam z łazienki.Poprawiłam włosy i ruszyłam w stronę pokoju.
-Ughhh...no dobra
-Zayn idziesz-krzyknął Liam z korytarza
-Ta ta już-cmoknął mnie w policzek-Kocham cię
-Ja ciebie też a teraz idź bo pojadą bez ciebie-po chwili zostałam już sama w pokoju ale nie na długo.
-Dobra to co robimy-Danielle rozsiadła się w fotelu
-Czekajcie zaraz przyjdę-krzyknęła El i już po paru sekundach stała w pokoju z 3 butelkami jakiegoś wina
-No co kupili na imprezę to my skorzystamy-zachichotałyśmy
-To może coś obejrzymy?-zasugerowała Danielle i zaczęła przeglądać moją stertę płyt-Oglądałaś Paranormal Activity?-spojrzała na mnie zdziwiona
-Taaa Zayn włączył
-Haha już sobie wyobrażam co tu musiało się w nocy dziać ty i horror haha-zaczęła się śmiać
-Wal się-wystawiłam jej język
-Oglądałyście I Wciąż ją kocham-zapytała Taylor
-Yyy..nie ja nie oglądałam
-Ja też nie ale słyszałam że zajebisty film-zaczęła się chichrać
-Nie no to nie fair wy już chlałyście beze mnie dlaczego?-założyłam ręce na piersi i udawałam obrażone dziecko
-Och już się nie gniewaj za to dostaniesz więcej -El nalała mi cały kieliszek
-No i to rozumiem-zaśmiałam się.Zaczęłyśmy oglądać film.Ryczałyśmy jak głupie.Poszły już 2 butelki wina.Nie powiem byłyśmy nieźle wstawione.
-To nie jest fair-krzyknęłam-Oni musza być razem oni będą razem tak?
-Uspokój się-krzyknęła Dan-Ale będą razem tak-teraz ona zwróciła się do El
-A skąd ja to kurwa mam wiedzieć.Jak się spotkali to będą razem tak?-teraz El zwróciła się do Tay
-Ta ta jasne-obie z Danielle zaczęłyśmy skakać
-Dobra to może gramy w butelkę-krzyknęła El
-Ja odpadam-Taylor odsunęła się do ściany przy której siedziała teraz podparta plecami.
-Nie pieprz tylko graj-powiedziałam i usiadłyśmy z kółku.
-Okej to ja kręcę-El zakręciła no i jak na złość wypadło na mnie.A ta jak głupia zaczęła się chichrać.-Twój pierwszy raz z Zaynem opowiadaj-dziewczyny wybuchnęły śmiechem
-Nie wolno mi-udałam że zamykam buzię na kłódkę i wyrzucam klucz.
-Musisz-powiedziała Danielle i zaczęła otwierać kolejną butelkę
-Było super.Wystarczy-dziewczyny zachichotały
-Dobra niech Ci będzie-Dan pociągnęła łyk z butelki i podała mi gdy zrobiłam to samo co ona podałam butelkę El.Drugą zakręciłam i wypadło na Taylor.Wiedziałam nawet bardzo dobrze o co ją spytać.
-Podoba Ci się Harry?-dziewczyny zrobiły zbiorowe Uuuuu...a Taylor się zawstydziła i spuściła głowę-Uznam to za tak-zachichotałam
-Ej to nie tak-zaprotestowała
-Nie po prostu CI SIĘ PODOBA-krzyknęła El-HARRY EDWARD STYLES PODOBA SIĘ TOBIE TAYLOR VICTORII COLLINS-
-Nie drzyj się-krzyknęła Taylor
-HARRY I TAYLOR,HARRY I TAYLOR Nie przestanę do póki nie przyznasz że HARRY CI SIĘ PODOBA-Znowu krzyknęła
-No dobra podoba mi się no i co z tego-spuściła głowę-On nawet na mnie nie spojrzy
-Co ty pieprzysz dziewczyno.Od kąt znam Stylesa nigdy nie widziałam by patrzył tak na dziewczynę jak patrzy na Ciebie przecież widać że mu się podobasz-El usiadła koło niej i objęła ją ramieniem
-El ma racje podobasz mu się-przysiadłam się koło jej drugiego boku
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest kolejny rozdział nie mogę uwierzyć że to już 25 :) Dziękuję za tyle wejść naprawdę aż chcę się pisać :D Mam nadzieję że podoba wam się nowy wygląd bloga.W zakładce bohaterowie możecie zobaczyć jak wygląda Taylor.Pozdrawiam :* Proszę komentujcie :D
-No ale jeszcze wciśniecie gdzieś te parę słoików
-Przecież nie jedziemy na drugi koniec świata po za tym ostatnio mi naładowałaś prawie cały samochód z Olgą wyciągałyśmy wszystko pół dnia
-Oh Olga pozdrów ją ode mnie..to ja jeszcze skocze do piwnicy przyniosę...
-Babciu
-No już dobrze dobrze tylko uważajcie na siebie i macie jak najszybciej znowu nas odwiedzić
-Na pewno ale teraz jeszcze zaczyna się szkoła to będzie mało czasu pewnie zobaczymy się dopiero na święta
- Bardzo dziękujemy-powiedział Zayn a moja babci a go wyściskała z czego zaczęłam się śmiać.Po Zaynie przyszła na mnie kolej co już było trochę mniej śmieszne.Moja babcia co jak co ale przytulić to potrafi tak że człowiek się nie ruszy haha.Przytuliłam jeszcze dziadka i ruszyliśmy w drogę do Londynu.
-Masz bardzo fajnych dziadków-uśmiechnął się .Spojrzałam w jego stronę.Mimo tego że ze mną rozmawiał był skupiony na drodze.
-Tak nie wiem co bym bez nich zrobiła.A kiedy przyjeżdżają twoje siostry?
-Jutro Doniya je ma przywieźć z rana,a po południu mamy nagranie z chłopakami.
-Okej przecież mówiłam że się nimi zajmę-posłałam mu uspokajający uśmiech
-Nie wiem jak ci się za to odwdzięczę-cmoknął mnie w policzek
-Jeszcze pomyślimy-uśmiechnęłam się złowrogo,a on się na mnie tylko spojrzał
-No co?-zapytałam.Ja coś jeszcze wymyślę ale muszę nad tym się zastanowić.
-Nie nic.
Po paru godzinach byliśmy już na miejscu.Czas szybko zleciał ponieważ prawie całą drogę przegadaliśmy.Cieszyłam się że mam taką osobę której mogę powiedzieć wszystko.
-Co z tym wszystkim?-otworzył bagażnik a ja się zaśmiałam.Było tam chyba z 50 słoików różnych dżemów soków i bóg wie czego jeszcze.
-Później poproszę kogoś by podjechał od tyłu i to wyładował
-Okej to wezmę tylko nasze rzeczy-razem weszliśmy do domu było jakoś dziwnie cicho zazwyczaj było słychać krzyki Louisa i Harryego którzy coś kombinowali ,a nawet czasami i Nialla.
-Halo jest ktoś?-krzyknęłam lecz nie uzyskałam odpowiedzi.
-Coś się musiało stać
-Nawet mnie nie denerwuj-prawie krzyknęłam-Mamo!Tato!-Nic kompletnie jak makiem zasiał.
-O już jesteście-za ściany wyłonił się Liam
-Hej gdzie wszystkich wywiało?-zapytał Zayn
-No to tak twoi rodzice wyjechali-spojrzał w moją stronę-Jak się później okazało że zostaliśmy tylko my w pałacu no i jest jeszcze służba.No i gdy twój kochany braciszek się o tym dowiedział to wszyscy władowali się do aut i pojechali po jedzenie i procenty bo jak to on ujął nie przepuści okazji na imprezę.No i jak na razie zostałem tylko sam z Danielle ale ona bierze prysznic więc o to jestem-wyszczerzył się
-Zaraz..poczekaj bo chyba do mnie nie dotarło on chce tu zrobić imprezę?-zapytałam
-Tak..chyba..nie chyba ale na pewno
-Życie mu nie miłe-prawie krzyknęłam.W tej samej chwili do domu weszła reszta.
-Impreza-krzyknął Louis
-Juhuu i koniec imprezy-krzyknęłam sarkastycznie
-Ouu..przyjechała moja sztywna siostra
-Sztywny to zaraz będziesz ty.Czy ty jesteś normalny?
-Niby czemu-oparł się o ścianę-Nie ma rodziców to chyba można zabalować co nie?!-zaczął się głupkowato uśmiechać.
-Jaki ty jesteś tępy to że ich nie ma to myślisz że się nie dowiedzą?!
-No chyba im nie nakablujesz!
-Ja nie ale inni z pewnością.Louis pomyśl czasami nikt nawet ze służby nie pozwolił by pod nie obecność mojego taty odbywała się tu jaka kolwiek impreza bo nie dość że dostało by się służbie to i jeszcze nam.Sory ale nie mam ochoty na kolejną lekcje dobrych manier z Gertrudą
-Z kim?-zaśmiał się
-Och jaki ty jesteś jeszcze ciemny.Gertruda jest jak by taką nauczycielką,nie dość że odstrasza samym wyglądem to jeszcze zachowaniem.Była wychowywana na dobrych manierach.Wystarczy że nasz ojciec kiwnie palcem za ona zajmie się naszymi tzw.manierami.Przez nią mało co nie trafiłam do psychiatryka ,a to przez coNo tak już pamiętam ogromna impreza którą urządziłam.Ja Cię tylko ostrzegam ale to już twój wybór.
-Okej nici z imprezy-powiedział smutny.Dopiero zorientowałam się że zostałam już sama w pomieszczeniu.Szybko skierowałam się do mojego pokoju.Na moim łóżku leżał rozwalony nie kto inny jak pan Zayn.
-Nic mi się dzisiaj już nie chce-rzuciłam się na pościel koło niego.
-Mam tak samo.Chodź tu do mnie-otulił mnie ramieniem i przytulił do siebie.
-Kocham Cię-wyszeptał
-Ja ciebie też.
Nie wiedząc kiedy usnęłam w jego ramionach.Poczułam jak ktoś mną szturcha.Kto ma czelność mnie budzić a takiej chwili. Obróciłam się na brzuch i wetknęłam głowę między poduszki.
-Kochanie wstajemy jest już 18.00 co będziesz robiła w nocy
-Daj mi spokój-jęknęłam i jeszcze bardziej wtuliłam się w poduszki.Po chwili poczułam jak na mojej szyi składa pocałunki.
-Zayn proszę
-Nie wstajemy chłopcy się juz szykują idziemy do klubu idziesz z nami?
-Umm...nie chce mi się zostanę z dziewczynami
-No proszę chodź ze mną nie chcę iść sam
-Mówiłeś że idą chłopcy więc nie idziesz sam
-Ale ja chce iść też z tobą-marudził
-Tak mi przykro ale zostaje-podniosłam się z łóżka i klepnęłam go w ramię.Łał jak się odszykował.Miał na sobie ciemne jeansy do tego biała koszula.Pierwsze guziki były rozpięte tak że można było zauważyć jego kilka tatuaży łał po prostu łał.-Żeś się odszykował-skierowałam się w stronę łazienki
-Dla Ciebie więc nie masz wyboru musisz iść
-Zayn proszę nie dzisiaj.Chciała bym posiedzieć w domu.
-No to ja zostaje z tobą
-Wiem że chcesz iść więc idź dam sobie radę z dziewczynami coś wymyślimy-krzyknęłam z łazienki.Poprawiłam włosy i ruszyłam w stronę pokoju.
-Ughhh...no dobra
-Zayn idziesz-krzyknął Liam z korytarza
-Ta ta już-cmoknął mnie w policzek-Kocham cię
-Ja ciebie też a teraz idź bo pojadą bez ciebie-po chwili zostałam już sama w pokoju ale nie na długo.
-Dobra to co robimy-Danielle rozsiadła się w fotelu
-Czekajcie zaraz przyjdę-krzyknęła El i już po paru sekundach stała w pokoju z 3 butelkami jakiegoś wina
-No co kupili na imprezę to my skorzystamy-zachichotałyśmy
-To może coś obejrzymy?-zasugerowała Danielle i zaczęła przeglądać moją stertę płyt-Oglądałaś Paranormal Activity?-spojrzała na mnie zdziwiona
-Taaa Zayn włączył
-Haha już sobie wyobrażam co tu musiało się w nocy dziać ty i horror haha-zaczęła się śmiać
-Wal się-wystawiłam jej język
-Oglądałyście I Wciąż ją kocham-zapytała Taylor
-Yyy..nie ja nie oglądałam
-Ja też nie ale słyszałam że zajebisty film-zaczęła się chichrać
-Nie no to nie fair wy już chlałyście beze mnie dlaczego?-założyłam ręce na piersi i udawałam obrażone dziecko
-Och już się nie gniewaj za to dostaniesz więcej -El nalała mi cały kieliszek
-No i to rozumiem-zaśmiałam się.Zaczęłyśmy oglądać film.Ryczałyśmy jak głupie.Poszły już 2 butelki wina.Nie powiem byłyśmy nieźle wstawione.
-To nie jest fair-krzyknęłam-Oni musza być razem oni będą razem tak?
-Uspokój się-krzyknęła Dan-Ale będą razem tak-teraz ona zwróciła się do El
-A skąd ja to kurwa mam wiedzieć.Jak się spotkali to będą razem tak?-teraz El zwróciła się do Tay
-Ta ta jasne-obie z Danielle zaczęłyśmy skakać
-Dobra to może gramy w butelkę-krzyknęła El
-Ja odpadam-Taylor odsunęła się do ściany przy której siedziała teraz podparta plecami.
-Nie pieprz tylko graj-powiedziałam i usiadłyśmy z kółku.
-Okej to ja kręcę-El zakręciła no i jak na złość wypadło na mnie.A ta jak głupia zaczęła się chichrać.-Twój pierwszy raz z Zaynem opowiadaj-dziewczyny wybuchnęły śmiechem
-Nie wolno mi-udałam że zamykam buzię na kłódkę i wyrzucam klucz.
-Musisz-powiedziała Danielle i zaczęła otwierać kolejną butelkę
-Było super.Wystarczy-dziewczyny zachichotały
-Dobra niech Ci będzie-Dan pociągnęła łyk z butelki i podała mi gdy zrobiłam to samo co ona podałam butelkę El.Drugą zakręciłam i wypadło na Taylor.Wiedziałam nawet bardzo dobrze o co ją spytać.
-Podoba Ci się Harry?-dziewczyny zrobiły zbiorowe Uuuuu...a Taylor się zawstydziła i spuściła głowę-Uznam to za tak-zachichotałam
-Ej to nie tak-zaprotestowała
-Nie po prostu CI SIĘ PODOBA-krzyknęła El-HARRY EDWARD STYLES PODOBA SIĘ TOBIE TAYLOR VICTORII COLLINS-
-Nie drzyj się-krzyknęła Taylor
-HARRY I TAYLOR,HARRY I TAYLOR Nie przestanę do póki nie przyznasz że HARRY CI SIĘ PODOBA-Znowu krzyknęła
-No dobra podoba mi się no i co z tego-spuściła głowę-On nawet na mnie nie spojrzy
-Co ty pieprzysz dziewczyno.Od kąt znam Stylesa nigdy nie widziałam by patrzył tak na dziewczynę jak patrzy na Ciebie przecież widać że mu się podobasz-El usiadła koło niej i objęła ją ramieniem
-El ma racje podobasz mu się-przysiadłam się koło jej drugiego boku
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest kolejny rozdział nie mogę uwierzyć że to już 25 :) Dziękuję za tyle wejść naprawdę aż chcę się pisać :D Mam nadzieję że podoba wam się nowy wygląd bloga.W zakładce bohaterowie możecie zobaczyć jak wygląda Taylor.Pozdrawiam :* Proszę komentujcie :D
niedziela, 2 lutego 2014
Rozdział 24
Po chwili byłam już przed domem i czekałam na Malika z którym minęłam się po drodze.
-Możemy jechać-złapał mnie za rękę
-Jechać ale gdzie.?
-Nad jezioro
-A nie możemy się przejść-stanęłam w miejscu
-Nie i już nie marudź tylko wsiadaj-otworzył mi drzwi.Usiadłam na siedzeniu a rękę oparłam o okno.Po paru minutach byliśmy już nad jeziorem.W nocy było tutaj pięknie chociaż niektórzy sądzili że trochę przerażająco,ale nie dla mnie.Często przesiadywałam tutaj w nocy by pomyśleć czasem brałam ze sobą gitarę i grałam różne piosenki.
-Nie mogliśmy się przejść spacer był by lepszy
-Nie miałem ochoty wszystkiego tachać ze sobą-zaczął otwierać bagażnik.Po chwili wyjął z niego ogromny koszyk i koc.-Wiem pewnie to oklepane piknik pod gwiazdami ale..-nie pozwoliłam mu dokończyć i wpiłam się w jego usta
-Jest wspaniale-wyszeptałam-Z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakujesz
-I będę zaskakiwać dalej-ponownie mnie pocałował.Wzięłam z jego ręki koc i rozłożyłam go pod drzewem.Malik ustawił koło mnie kosz i skierował się w stronę samochodu.Podjechał trochę bliżej i włączył w radiu płytę Eda Sherrana ,,+,, uwielbiam jego piosenki.Zaczęłam wyciągać z koszyka jedzenie.Co mnie zdziwiło było tam wszystko co babcia dzisiaj robiła na kolacje.No nieźle,nieźle uknuli to za moimi plecami.
Były jeszcze truskawki w czekoladzie.Mmm.. jakie to romantyczne hah co jak co ale truskawki w czekoladzie to ja uwielbiałam.
-Zapomniał bym-powiedział i otworzył tylne drzwi po chwili siedział już koło mnie z butelką wina i dwoma lampkami.-Twój dziadek mówił że to najlepsze jakie ma.-Wzięłam od Zayna butelkę i spojrzałam na napis.Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy.
-Coś się stało?-zapytał i objął mnie ramieniem tak że siedziałam teraz wtulona w jego tors.
-Nie po prostu to wino jest ze ślubu moich dziadków pamiętam jak kiedyś mi o nim opowiadał ma tylko dwie takie butelki
-Może nie powinniśmy tego pić to pamiątka jedna z dwóch
-Nie ,nie o to chodzi.Powiedział że jemu szkoda by było je wypić i że to ja dostanę te dwie butelki ale tylko na specjalną okazje.-jedna łza spłyneła mi po policzku.Chłopak przejechał dłonią tak delikatnie po moim policzku aż przeszedł mnie dreszcz.-Musiał Ci na prawdę zaufać skoro dał Ci to wino.-uśmiechnęłam się
-To co próbujemy?-zapytał po czym podałam mu butelkę
-Oczywiście-posłałam mu uśmiech .Zayn otworzył butelkę korkociągiem który wyjęłam z koszyka i nalał nam do lampek.
-Za nas-powiedzieliśmy w tym samym czasie i się zaśmialiśmy.Wino było bardzo pyszne nie za słodkie po prostu idealne .Było już koło 20.00 więc niebo stawało się co raz ciemniejsze.Pojawiały się już gwiazdy.Po skończonym posiłku położyliśmy się na kocu.Cały czas byłam wtulona w jego tors.
-Nigdy nie mogła bym sobie wyobrazić lepszego zakończenia wakacji.
-Ja tak samo.-pocałował mnie w czoło.-Madie bo jest sprawa
-Yhmm..
- No bo już zaraz jest koniec wakacji i moja mama wraz z tatą za 2 dni wylatują na hawaje. No i Doniya jedzie do swojego chłopaka.I mama mnie prosiła o to czy zajął bym się przez ten czas Safą i Waliyą.Czy nie było by problemu jak by zatrzymały się u nas ,znaczy w pałacu.
-Oczywiście że nie ma problemu.Nie musisz się o to nawet pytać.
-Ale jest jeszcze jedna sprawa.Bo my ostatni tydzień wakacji praktycznie z chłopakami spędzimy w studiu czy byś mogła się nimi jakoś zająć był bym Ci bardzo wdzięczny
-Bardzo chętnie je poznam i się nimi zajmę zresztą nie mam nic lepszego do roboty.Były już kiedyś w Londynie?-zapytałam
-Tylko raz
-To nawet lepiej-oparłam podbródek na jego klatce tak że teraz widziałam jego twarz.-Pokaże im Londyn może wyskoczymy na małe zakupy coś wymyślę.Zawsze chciałam mieć młodsze rodzeństwo.
-Masz Louisa-zaśmiał sie
-To już duży bachor tak samo jak Harry -zaczęliśmy się śmiać i wygłupiać.Lecz po chwili znowu leżeliśmy tak jak na początku.Bardzo cieszyłam się że będę mogła poznać kogoś z rodziny Zayna.Opowiadał mi dużo o swojej rodzinie lecz nie miałam jeszcze okazji ich poznać.
-Zayn
-Hmm
-Myślisz że mnie polubią ?
-Kto?-zmarszczył czoło
-No twoje siostry-na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
-Na pewno zobaczysz.Już się tym tak nie martw
-A co jeśli..
-Przestań po prostu bądź sobą to u nas w rodzinie ceni się najbardziej-uśmiechnęłam się i zaczęłam się podnosić z ziemi.
-Chyba powinniśmy już wracać jest już po 23.
-Dobrze to poczekaj ja schowam to wszystko do bagażnika-gdy Zayn pakował wszystkie rzeczy ja usiadłam na gałęzi drzewa która była najniżej.Nie było wysoko nogi prawie dotykały ziemi.Po chwili Malik stał już koło mnie.
-Zamknij oczy i wystaw rękę-szepnął mi na ucho.Zrobiłam tak jak mi kazał .Po chwili poczułam jak coś się zimnego znajduje się na moim nadgarstku.Otworzyłam oczy i ujrzałam piękną bransoletkę.
-Jest piękna dziękuję-przytuliłam chłopaka.Nagle zobaczyłam że pod spodem jest coś wygrawerowane było to napis ,,Zayn & Madie Love Forever ,, Pojedyńcze łzy zaczęły mi spływać po policzku.To było takie piękne.Wtuliłam się jeszcze bardziej w chłopaka po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym i przepełnionym miłością pocałunku.
-Mam taką samą -wyszeptał .Dopiero po chwili zobaczyłam na nadgarstku bransoletkę podobną do mojej tylko wykonaną w bardziej męskiej wersji z takim samym napisem jak na mojej.
-Kocham cię-wyszeptał w prost do moich ust
-Też bardzo Ciebie kocham.-Zayn wyjął ze swojej kieszeni klucze od samochodu i przybliżył się do pnia drzewa.
-Co robisz?-zapytałam ale powoli zaczęłam się domyślać-Wiesz że okaleczasz drzewo.
-Przeżyje to -zaśmiał się a ja za nim.Po chwili na drzewie widniały już nasze inicjały które były w serduszku a na około napis Love Forever.Jeszcze raz spojrzałam na napis i przejechałam po nim ręką jak bym chciała sprawdzić czy jest prawdziwy.Zayn objął mnie od tyłu w tali i pocałował w policzek.
-Powinniśmy wracać-razem trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę samochodu.
-Nie powinieneś prowadzić piłeś-stanęłam przed otwartymi drzwiami
-Tylko trochę wina nie jestem piany.Obiecuje że będę jechał po woli to blisko
-Ugh..no dobra-pewnie teraz pomyślicie sobie że jestem nie odpowiedzialna wsiadając do auta z osobą która piła alkohol.Ale rzeczywiście to trochę wina i wierzyłam Zaynowi .Wierzyłam i ufałam mu jak nikomu innemu.
Po paru minutach byliśmy już pod domem.Cała droga minęła spokojnie i dojechaliśmy cali i zdrowi.No można było tak powiedzieć bo oczywiście pan Malik musiał ...musiał nie musiał ale chciał i wjechał na podjazd.Tak jak o przy wjeżdżaniu zahaczył o bramę,która pozostała cała na swoim miejscu.Gorzej było z autem.Po mimo tego że było ciemno mogłam zauważyć rysę która powstała po lewej stronie auta.Była ogromna.Zaczęłam się z tego śmiać.
-Mówiłam zostaw auto przed domem nic się nie stanie a jutro i tak jedziemy
-Taa...teraz będziesz mi to wypominać cały czas
-Nie tylko do póki nie przyznasz ze kobiety mają zawsze racje-zaczęłam się głośno śmiać.Lecz po chwili się opamiętałam bo było koło północy
-Twoje nie doczekanie kotku nigdy nie przyznam że macie racje
-Ale gdybyś mnie posłuchał to nie było by tego-pokazałam na bok samochodu
-No miałaś racje ...no kurwa-dodał po chwili gdy zorientował się co przed chwilą powiedział
-Ha!-krzyknęłam-Ja mam zawsze racje
__________________________________________________________________________
Cześć wszystkim!!! Nareszcie udało mi się napisać kolejny rozdział.Przed ostatnie dni nie miałam weny.Tym bardzie że jeszcze mam coś z klawiaturą i bardzo ciężko było mi napisać ten rozdział.Jutro jadę po nową to będę mogła pisać dalej.Bardzo was przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału ale po prostu nie miałam weny.Dzisiaj mnie coś naszło i zaraz spróbuje napisać jeszcze jeden na zapas tak bym mogła wam je dodawać co jakiś czas.Bardzo wam dziękuje za tyle wejść.Fajnie jest wiedzieć że ktoś czyta mojego bloga. :) Po za tym jak wam się podoba teledysk? Moim zdaniem jest super mało co się nie popłakałam ze śmiechu jak go oglądałam.Jaki wasz jest ulubiony moment z teledysku?Ja mam ich parę :
1.Harry który mówi do staruszki ,,Call me,, ale to chyba wszystkim rozwaliło haha
2.Niall i kebab <3
3.Zaynz gaśnicą
Teraz mam jeszcze jedno pytanie tylko proszę o szczerą odpowiedź.Co byście zmieniły z tym blogu?Bardzo się liczę ze zdaniem moich czytelników więc proszę piszcie :D Pozdrawiam

-Możemy jechać-złapał mnie za rękę
-Jechać ale gdzie.?
-Nad jezioro
-A nie możemy się przejść-stanęłam w miejscu
-Nie i już nie marudź tylko wsiadaj-otworzył mi drzwi.Usiadłam na siedzeniu a rękę oparłam o okno.Po paru minutach byliśmy już nad jeziorem.W nocy było tutaj pięknie chociaż niektórzy sądzili że trochę przerażająco,ale nie dla mnie.Często przesiadywałam tutaj w nocy by pomyśleć czasem brałam ze sobą gitarę i grałam różne piosenki.-Nie mogliśmy się przejść spacer był by lepszy
-Nie miałem ochoty wszystkiego tachać ze sobą-zaczął otwierać bagażnik.Po chwili wyjął z niego ogromny koszyk i koc.-Wiem pewnie to oklepane piknik pod gwiazdami ale..-nie pozwoliłam mu dokończyć i wpiłam się w jego usta
-Jest wspaniale-wyszeptałam-Z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakujesz
-I będę zaskakiwać dalej-ponownie mnie pocałował.Wzięłam z jego ręki koc i rozłożyłam go pod drzewem.Malik ustawił koło mnie kosz i skierował się w stronę samochodu.Podjechał trochę bliżej i włączył w radiu płytę Eda Sherrana ,,+,, uwielbiam jego piosenki.Zaczęłam wyciągać z koszyka jedzenie.Co mnie zdziwiło było tam wszystko co babcia dzisiaj robiła na kolacje.No nieźle,nieźle uknuli to za moimi plecami.
Były jeszcze truskawki w czekoladzie.Mmm.. jakie to romantyczne hah co jak co ale truskawki w czekoladzie to ja uwielbiałam.
-Zapomniał bym-powiedział i otworzył tylne drzwi po chwili siedział już koło mnie z butelką wina i dwoma lampkami.-Twój dziadek mówił że to najlepsze jakie ma.-Wzięłam od Zayna butelkę i spojrzałam na napis.Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy.
-Coś się stało?-zapytał i objął mnie ramieniem tak że siedziałam teraz wtulona w jego tors.
-Nie po prostu to wino jest ze ślubu moich dziadków pamiętam jak kiedyś mi o nim opowiadał ma tylko dwie takie butelki
-Może nie powinniśmy tego pić to pamiątka jedna z dwóch
-Nie ,nie o to chodzi.Powiedział że jemu szkoda by było je wypić i że to ja dostanę te dwie butelki ale tylko na specjalną okazje.-jedna łza spłyneła mi po policzku.Chłopak przejechał dłonią tak delikatnie po moim policzku aż przeszedł mnie dreszcz.-Musiał Ci na prawdę zaufać skoro dał Ci to wino.-uśmiechnęłam się
-To co próbujemy?-zapytał po czym podałam mu butelkę
-Oczywiście-posłałam mu uśmiech .Zayn otworzył butelkę korkociągiem który wyjęłam z koszyka i nalał nam do lampek.
-Za nas-powiedzieliśmy w tym samym czasie i się zaśmialiśmy.Wino było bardzo pyszne nie za słodkie po prostu idealne .Było już koło 20.00 więc niebo stawało się co raz ciemniejsze.Pojawiały się już gwiazdy.Po skończonym posiłku położyliśmy się na kocu.Cały czas byłam wtulona w jego tors.
-Nigdy nie mogła bym sobie wyobrazić lepszego zakończenia wakacji.
-Ja tak samo.-pocałował mnie w czoło.-Madie bo jest sprawa
-Yhmm..
- No bo już zaraz jest koniec wakacji i moja mama wraz z tatą za 2 dni wylatują na hawaje. No i Doniya jedzie do swojego chłopaka.I mama mnie prosiła o to czy zajął bym się przez ten czas Safą i Waliyą.Czy nie było by problemu jak by zatrzymały się u nas ,znaczy w pałacu.
-Oczywiście że nie ma problemu.Nie musisz się o to nawet pytać.
-Ale jest jeszcze jedna sprawa.Bo my ostatni tydzień wakacji praktycznie z chłopakami spędzimy w studiu czy byś mogła się nimi jakoś zająć był bym Ci bardzo wdzięczny
-Bardzo chętnie je poznam i się nimi zajmę zresztą nie mam nic lepszego do roboty.Były już kiedyś w Londynie?-zapytałam
-Tylko raz
-To nawet lepiej-oparłam podbródek na jego klatce tak że teraz widziałam jego twarz.-Pokaże im Londyn może wyskoczymy na małe zakupy coś wymyślę.Zawsze chciałam mieć młodsze rodzeństwo.
-Masz Louisa-zaśmiał sie
-To już duży bachor tak samo jak Harry -zaczęliśmy się śmiać i wygłupiać.Lecz po chwili znowu leżeliśmy tak jak na początku.Bardzo cieszyłam się że będę mogła poznać kogoś z rodziny Zayna.Opowiadał mi dużo o swojej rodzinie lecz nie miałam jeszcze okazji ich poznać.-Zayn
-Hmm
-Myślisz że mnie polubią ?
-Kto?-zmarszczył czoło
-No twoje siostry-na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
-Na pewno zobaczysz.Już się tym tak nie martw
-A co jeśli..
-Przestań po prostu bądź sobą to u nas w rodzinie ceni się najbardziej-uśmiechnęłam się i zaczęłam się podnosić z ziemi.
-Chyba powinniśmy już wracać jest już po 23.
-Dobrze to poczekaj ja schowam to wszystko do bagażnika-gdy Zayn pakował wszystkie rzeczy ja usiadłam na gałęzi drzewa która była najniżej.Nie było wysoko nogi prawie dotykały ziemi.Po chwili Malik stał już koło mnie.
-Zamknij oczy i wystaw rękę-szepnął mi na ucho.Zrobiłam tak jak mi kazał .Po chwili poczułam jak coś się zimnego znajduje się na moim nadgarstku.Otworzyłam oczy i ujrzałam piękną bransoletkę.
-Jest piękna dziękuję-przytuliłam chłopaka.Nagle zobaczyłam że pod spodem jest coś wygrawerowane było to napis ,,Zayn & Madie Love Forever ,, Pojedyńcze łzy zaczęły mi spływać po policzku.To było takie piękne.Wtuliłam się jeszcze bardziej w chłopaka po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym i przepełnionym miłością pocałunku.
-Mam taką samą -wyszeptał .Dopiero po chwili zobaczyłam na nadgarstku bransoletkę podobną do mojej tylko wykonaną w bardziej męskiej wersji z takim samym napisem jak na mojej.-Kocham cię-wyszeptał w prost do moich ust
-Też bardzo Ciebie kocham.-Zayn wyjął ze swojej kieszeni klucze od samochodu i przybliżył się do pnia drzewa.
-Co robisz?-zapytałam ale powoli zaczęłam się domyślać-Wiesz że okaleczasz drzewo.
-Przeżyje to -zaśmiał się a ja za nim.Po chwili na drzewie widniały już nasze inicjały które były w serduszku a na około napis Love Forever.Jeszcze raz spojrzałam na napis i przejechałam po nim ręką jak bym chciała sprawdzić czy jest prawdziwy.Zayn objął mnie od tyłu w tali i pocałował w policzek.
-Powinniśmy wracać-razem trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę samochodu.
-Nie powinieneś prowadzić piłeś-stanęłam przed otwartymi drzwiami
-Tylko trochę wina nie jestem piany.Obiecuje że będę jechał po woli to blisko
-Ugh..no dobra-pewnie teraz pomyślicie sobie że jestem nie odpowiedzialna wsiadając do auta z osobą która piła alkohol.Ale rzeczywiście to trochę wina i wierzyłam Zaynowi .Wierzyłam i ufałam mu jak nikomu innemu.
Po paru minutach byliśmy już pod domem.Cała droga minęła spokojnie i dojechaliśmy cali i zdrowi.No można było tak powiedzieć bo oczywiście pan Malik musiał ...musiał nie musiał ale chciał i wjechał na podjazd.Tak jak o przy wjeżdżaniu zahaczył o bramę,która pozostała cała na swoim miejscu.Gorzej było z autem.Po mimo tego że było ciemno mogłam zauważyć rysę która powstała po lewej stronie auta.Była ogromna.Zaczęłam się z tego śmiać.
-Mówiłam zostaw auto przed domem nic się nie stanie a jutro i tak jedziemy
-Taa...teraz będziesz mi to wypominać cały czas
-Nie tylko do póki nie przyznasz ze kobiety mają zawsze racje-zaczęłam się głośno śmiać.Lecz po chwili się opamiętałam bo było koło północy
-Twoje nie doczekanie kotku nigdy nie przyznam że macie racje
-Ale gdybyś mnie posłuchał to nie było by tego-pokazałam na bok samochodu
-No miałaś racje ...no kurwa-dodał po chwili gdy zorientował się co przed chwilą powiedział
-Ha!-krzyknęłam-Ja mam zawsze racje
__________________________________________________________________________
Cześć wszystkim!!! Nareszcie udało mi się napisać kolejny rozdział.Przed ostatnie dni nie miałam weny.Tym bardzie że jeszcze mam coś z klawiaturą i bardzo ciężko było mi napisać ten rozdział.Jutro jadę po nową to będę mogła pisać dalej.Bardzo was przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału ale po prostu nie miałam weny.Dzisiaj mnie coś naszło i zaraz spróbuje napisać jeszcze jeden na zapas tak bym mogła wam je dodawać co jakiś czas.Bardzo wam dziękuje za tyle wejść.Fajnie jest wiedzieć że ktoś czyta mojego bloga. :) Po za tym jak wam się podoba teledysk? Moim zdaniem jest super mało co się nie popłakałam ze śmiechu jak go oglądałam.Jaki wasz jest ulubiony moment z teledysku?Ja mam ich parę :
1.Harry który mówi do staruszki ,,Call me,, ale to chyba wszystkim rozwaliło haha
2.Niall i kebab <3
3.Zaynz gaśnicą
Teraz mam jeszcze jedno pytanie tylko proszę o szczerą odpowiedź.Co byście zmieniły z tym blogu?Bardzo się liczę ze zdaniem moich czytelników więc proszę piszcie :D Pozdrawiam

piątek, 17 stycznia 2014
Rozdział 23
Po paru minutach byliśmy już pod domem.
-Zayn..-powiedziałam łagodnie lecz odpowiedziała mi cisza.Chłopak nadal siedział na miejscu kierowcy i patrzył się przed siebie.-Przepraszam-wyszeptałam
-To twoje życie rób co chcesz
-Ale...
-Po prostu chodź nie chce się kłócić-wysiadł z samochodu i zabrał nasze torby.Ja podążyłam za nim.Muszę z nim dzisiaj porozmawiać nie chcę żeby było pomiędzy nami źle przez głupie fajki.
-Czy mnie oczy nie mylą?!-przed dom wybiegła babcia
-Cześć babciu-uśmiechnęłam się do niej.
-A ty pewnie musisz być Zayn,miło Ciebie w końcu poznać-uściskała Zayna tak samo jak mnie jak nie mocniej.Przez co zachichotałam pod nosem.- Wchodźcie akurat upiekłam szarlotkę,dziadka jak zwykle nie ma nad tym jeziorem siedzi,że to mu się nie znudzi.
-To może my się po niego przejdziemy ?
-Madie to jak idziecie wstąpili byście jeszcze do sklepu
-Oczywiście nie ma sprawy
-To tu macie listę czekaj zaraz dam Ci pieniądze
-Tak tak my idziemy-nigdy nie chciałam brać od babci pieniędzy gdy byłam z nią na zakupach lub robiłam je jej.
-Ale Madie...
-Nie martw się ja zapłacę
-Och no co za uparciuch-rzuciła jeszcze babcia zanim wyszliśmy
-Możemy teraz spokojnie porozmawiać?-zapytałam
-O czym?-odwrócił głowę w przeciwną stronę obserwując dzieci które bawiły się na placu zabaw
-Dobrze wiesz o czym mówię
-Ale to twoja sprawa chcesz się truć proszę bardzo-warknął
-Niby moja ale jesteś zdenerwowany
-Bo wiem co to znaczy palić i jakie są tego konsekwencje.Trujesz się tym cholernie dziewczyno.-stanął w miejscu i spojrzał mi w oczy
-Co mam zrobić skoro to jest silniejsze ode mnie
-Przezwycięż to
-Łatwo Ci powiedzieć-odwróciłam się i ruszyłam zostawiając chłopaka za mną.
-Przepraszam-załapał mnie w pasie i położył głowę na moim ramieniu-Przepraszam że tak zareagowałem.
-Masz racje Zayn,i dobrze o tym wiem ale ja nie potrafię z tym skończyć
-Dasz radę pomogę Ci z tym
-Dziękuję Kocham Cię
-Ja Ciebie też,chodźmy już lepiej do tego sklepu i po twojego dziadka.
Poszliśmy razem do sklepu kupiliśmy potrzebne rzeczy i skierowaliśmy się do dziadka.
-Zawsze tutaj z nim przychodziłam na ryby-uśmiechnęłam sie pod nosem
-Widać że masz z nimi bardzo dobry kontakt-Zayn również się uśmiechnął i objął mnie ramieniem.
Z daleka zauważyłam postać mojego dziadka.Chyba się już szykował na powrót do domu.
-Chodź-pociągnęłam Zayna za rękę.-Może pomóc-stanęłam obok
-No nie wierze Madie jak miło znowu Cię widzieć-zaczął mnie ściskać.Ale jakoś nie za bardzo mi to przeszkadzało.Kochałam ich najbardziej na świecie.
-To jest Zayn mój chłopak-powiedziałam a dziadek z Malikiem uścisnęli sobie ręce
-Sporo o tobie słyszałem kolego-uśmiechnął się
-Mam nadzieje że dobre rzeczy-Zayn pomógł z torbą i ruszyliśmy w stronę domu.
-Oczywiście.Rozumiem że babcia was znowu przysłała
-A jak inaczej-zaśmiałam się.Zayn szybko odnalazł język z moim dziadkiem.Cały czas o czymś dyskutowali.Nawet gdy już weszliśmy do domu.Cieszyłam się że załapali dobry kontakt.
-Kupiłam wszystko-postawiłam torby na stole
-Madie proszę weź te pieniądze-babcia położyła banknoty na stole.
-Nie ma mowy-wzięłam butelkę z wodą i upiłam łyk.
-Madie-babcia spojrzała na mnie prosząco
-Możesz mi podziękować inaczej..hmmm.poproszę kawałek tej pysznej szarlotki
-Och oczywiście-zaśmiała się-Masz bardzo przystojnego chłopaka złotko-szepnęła nachylając się nad wysepką
-Babicu-zaśmiałam się.Mmmm ta szarlotka niebo w gębie.-Pyszne-powiedziałam z pełną buzią
-Och Madie Madie ja tylko mówię prawdę.Po za tym pierw przeżuj ,potem mów-zaśmiała się i powróciła do krojenia warzyw-A tak w ogóle to gdzie Zayn z dziadkiem
-Nie mam pojęcia-zaczęłam wiercić się na stołku by zobaczyć jak najwięcej w innych pomieszczeniach lecz nigdzie ich nie widziałam.-Pewnie jakieś męskie sprawy
-Macie jakieś plany z Zaynem na wieczór
-Ymm..nie wiem może pokaże mu okolice a czemu?
-Nie wiem na którą kolacje robić na 18?
-Tak myślę że będzie w porządku a co będzie?-stanęłam koło niej i włożyłam już pusty talerzyk od ciasta do zlewu.
-Kurczak w miodzie Na deser Tiramisu i mus czekoladowy co ty na to?
-Mmmm pycha
-Mogła byś iść zawołać dziadka muszę go wysłać gdzieś
-To może ja pójdę
-O nie nie nie niech on się ruszy nic mu nie będzie
-No dobrze przy okazji znajdę Zayna
Wyszłam z kuchni.Pierw skierowałam się do salonu,potem na piętro,ogród nic.Nagle Zayn wyszedł z dziadkiem z piwnicy.
-Co wy tam robiliście?-założyłam ręce na piersi.Próbowałam udawać groźną co oni robili w piwnicy
-Yyy..pokazywałem Zaynowi dom-lepszej wymówki to nie mieli
-I wziąłeś go do piwnicy hmmm...może raczej do winiarni-no tak zapomniałam nadmienić że mój dziadek jest kolekcjonerem win jak i również uwielbiał je próbować.
-To ja może pójdę do babci-powiedział dziadek i pobiegł do kuchni.Łał ma niezłą kondycje.Też chce mieć tak w tym wieku.
-Piliście?-zapytałam prosto z mostu
-Nie...no co ty gdzie tam..-zaczął uciekać wzrokiem co oznaczało jedno kłamał.
-Nie no ja nie mogę was zostawiać we dwóch-opuściłam ramiona
-Tylko lampkę wina, jedną małą-objął mnie w pasie
-Nie musisz sie tłumaczyć ile wypiłeś-oparłam swoje czoło o jego
-Ale chce żebyś wiedziała.Po za tym i tak wiesz już że piłem to możesz wiedzieć też ile.
-Mamy jakieś plany na wieczór?-zapytałam
-Nie wiem myślałem że możemy gdzieś iść razem hmm..
-Brzmi okej.Ale na 18.00 jest kolacja.
-Hmm...a co na deser-zaczął całować moją szyję zjeżdżając na dół aż jego usta znalazły sie na moim obojczyku.
-Tiramisu i mus czekoladowy
-Eeee tam wolał bym coś innego-ugryzł mnie lekko.Na co odpowiedziałam cichym jęknięciem.Czułam jak całuje bolące miejsce po czym dmuchnął w moją szyję zimnym powietrzem.Przez moje ciało przeszedł dreszcz.Gdyby Zayn nie trzymał mnie w pasie pewnie leżała bym już dawno na podłodze.
-Ejej przestań-odsunęłam od siebie chłopaka
-Wiem że Ci się to podoba-zassał skórę na mojej szyi na ci odpowiedziałam jęknięciem.Czułam ja lekko się uśmiecha.
-Chodź idziemy-chłopak złapał mnie za rękę
-Gdzie?-zapytałam
-Nie wiem przejść się
-Ale mieliśmy iść po kolacji
-Mam pomysł poczekaj chwilę weź bluzę bo wieczorem jak będziemy wracać będzie Ci zimno.
-Zayn gdzie..
-Zaraz wracam-uśmiechnął się i zniknął.Ja pobiegłam do swojego pokoju.Nigdzie nie mogłam znaleźć swojej bluzy.Więc do torby spakowałam Malika.Wzięłam jeszcze swój telefon i zeszłam na dół.
________________________________________________________________
Hejka no to mamy kolejny rozdział to już 23 łał a ja się dopiero rozkręcam.
Przepraszam ze tak długo nic nie dodawałam ale rozumiecie koniec semestru.
Ferie mam dopiero od 3 lutego.Pierwszy tydzień na pewno będę w Polsce a na drugi jadę raczej
do cioci do Niemiec.Więc nie wiem jak to będzie z rozdziałami.Proszę komentujcie
-
-Zayn..-powiedziałam łagodnie lecz odpowiedziała mi cisza.Chłopak nadal siedział na miejscu kierowcy i patrzył się przed siebie.-Przepraszam-wyszeptałam
-To twoje życie rób co chcesz
-Ale...
-Po prostu chodź nie chce się kłócić-wysiadł z samochodu i zabrał nasze torby.Ja podążyłam za nim.Muszę z nim dzisiaj porozmawiać nie chcę żeby było pomiędzy nami źle przez głupie fajki.
-Czy mnie oczy nie mylą?!-przed dom wybiegła babcia
-Cześć babciu-uśmiechnęłam się do niej.
-A ty pewnie musisz być Zayn,miło Ciebie w końcu poznać-uściskała Zayna tak samo jak mnie jak nie mocniej.Przez co zachichotałam pod nosem.- Wchodźcie akurat upiekłam szarlotkę,dziadka jak zwykle nie ma nad tym jeziorem siedzi,że to mu się nie znudzi.
-To może my się po niego przejdziemy ?
-Madie to jak idziecie wstąpili byście jeszcze do sklepu
-Oczywiście nie ma sprawy
-To tu macie listę czekaj zaraz dam Ci pieniądze
-Tak tak my idziemy-nigdy nie chciałam brać od babci pieniędzy gdy byłam z nią na zakupach lub robiłam je jej.
-Ale Madie...
-Nie martw się ja zapłacę
-Och no co za uparciuch-rzuciła jeszcze babcia zanim wyszliśmy
-Możemy teraz spokojnie porozmawiać?-zapytałam
-O czym?-odwrócił głowę w przeciwną stronę obserwując dzieci które bawiły się na placu zabaw
-Dobrze wiesz o czym mówię
-Ale to twoja sprawa chcesz się truć proszę bardzo-warknął
-Niby moja ale jesteś zdenerwowany
-Bo wiem co to znaczy palić i jakie są tego konsekwencje.Trujesz się tym cholernie dziewczyno.-stanął w miejscu i spojrzał mi w oczy
-Co mam zrobić skoro to jest silniejsze ode mnie
-Przezwycięż to
-Łatwo Ci powiedzieć-odwróciłam się i ruszyłam zostawiając chłopaka za mną.-Przepraszam-załapał mnie w pasie i położył głowę na moim ramieniu-Przepraszam że tak zareagowałem.
-Masz racje Zayn,i dobrze o tym wiem ale ja nie potrafię z tym skończyć
-Dasz radę pomogę Ci z tym
-Dziękuję Kocham Cię
-Ja Ciebie też,chodźmy już lepiej do tego sklepu i po twojego dziadka.
Poszliśmy razem do sklepu kupiliśmy potrzebne rzeczy i skierowaliśmy się do dziadka.
-Zawsze tutaj z nim przychodziłam na ryby-uśmiechnęłam sie pod nosem
Z daleka zauważyłam postać mojego dziadka.Chyba się już szykował na powrót do domu.
-Chodź-pociągnęłam Zayna za rękę.-Może pomóc-stanęłam obok
-No nie wierze Madie jak miło znowu Cię widzieć-zaczął mnie ściskać.Ale jakoś nie za bardzo mi to przeszkadzało.Kochałam ich najbardziej na świecie.
-To jest Zayn mój chłopak-powiedziałam a dziadek z Malikiem uścisnęli sobie ręce
-Sporo o tobie słyszałem kolego-uśmiechnął się
-Mam nadzieje że dobre rzeczy-Zayn pomógł z torbą i ruszyliśmy w stronę domu.
-Oczywiście.Rozumiem że babcia was znowu przysłała
-A jak inaczej-zaśmiałam się.Zayn szybko odnalazł język z moim dziadkiem.Cały czas o czymś dyskutowali.Nawet gdy już weszliśmy do domu.Cieszyłam się że załapali dobry kontakt.
-Kupiłam wszystko-postawiłam torby na stole
-Madie proszę weź te pieniądze-babcia położyła banknoty na stole.
-Nie ma mowy-wzięłam butelkę z wodą i upiłam łyk.
-Madie-babcia spojrzała na mnie prosząco
-Możesz mi podziękować inaczej..hmmm.poproszę kawałek tej pysznej szarlotki
-Och oczywiście-zaśmiała się-Masz bardzo przystojnego chłopaka złotko-szepnęła nachylając się nad wysepką
-Babicu-zaśmiałam się.Mmmm ta szarlotka niebo w gębie.-Pyszne-powiedziałam z pełną buzią
-Och Madie Madie ja tylko mówię prawdę.Po za tym pierw przeżuj ,potem mów-zaśmiała się i powróciła do krojenia warzyw-A tak w ogóle to gdzie Zayn z dziadkiem
-Nie mam pojęcia-zaczęłam wiercić się na stołku by zobaczyć jak najwięcej w innych pomieszczeniach lecz nigdzie ich nie widziałam.-Pewnie jakieś męskie sprawy
-Macie jakieś plany z Zaynem na wieczór
-Ymm..nie wiem może pokaże mu okolice a czemu?
-Nie wiem na którą kolacje robić na 18?
-Tak myślę że będzie w porządku a co będzie?-stanęłam koło niej i włożyłam już pusty talerzyk od ciasta do zlewu.
-Kurczak w miodzie Na deser Tiramisu i mus czekoladowy co ty na to?
-Mmmm pycha
-Mogła byś iść zawołać dziadka muszę go wysłać gdzieś
-To może ja pójdę
-O nie nie nie niech on się ruszy nic mu nie będzie
-No dobrze przy okazji znajdę Zayna
Wyszłam z kuchni.Pierw skierowałam się do salonu,potem na piętro,ogród nic.Nagle Zayn wyszedł z dziadkiem z piwnicy.
-Co wy tam robiliście?-założyłam ręce na piersi.Próbowałam udawać groźną co oni robili w piwnicy
-Yyy..pokazywałem Zaynowi dom-lepszej wymówki to nie mieli
-I wziąłeś go do piwnicy hmmm...może raczej do winiarni-no tak zapomniałam nadmienić że mój dziadek jest kolekcjonerem win jak i również uwielbiał je próbować.
-To ja może pójdę do babci-powiedział dziadek i pobiegł do kuchni.Łał ma niezłą kondycje.Też chce mieć tak w tym wieku.
-Piliście?-zapytałam prosto z mostu
-Nie...no co ty gdzie tam..-zaczął uciekać wzrokiem co oznaczało jedno kłamał.
-Nie no ja nie mogę was zostawiać we dwóch-opuściłam ramiona
-Tylko lampkę wina, jedną małą-objął mnie w pasie
-Nie musisz sie tłumaczyć ile wypiłeś-oparłam swoje czoło o jego
-Ale chce żebyś wiedziała.Po za tym i tak wiesz już że piłem to możesz wiedzieć też ile.
-Mamy jakieś plany na wieczór?-zapytałam-Nie wiem myślałem że możemy gdzieś iść razem hmm..
-Brzmi okej.Ale na 18.00 jest kolacja.
-Hmm...a co na deser-zaczął całować moją szyję zjeżdżając na dół aż jego usta znalazły sie na moim obojczyku.
-Tiramisu i mus czekoladowy
-Eeee tam wolał bym coś innego-ugryzł mnie lekko.Na co odpowiedziałam cichym jęknięciem.Czułam jak całuje bolące miejsce po czym dmuchnął w moją szyję zimnym powietrzem.Przez moje ciało przeszedł dreszcz.Gdyby Zayn nie trzymał mnie w pasie pewnie leżała bym już dawno na podłodze.
-Ejej przestań-odsunęłam od siebie chłopaka
-Wiem że Ci się to podoba-zassał skórę na mojej szyi na ci odpowiedziałam jęknięciem.Czułam ja lekko się uśmiecha.
-Chodź idziemy-chłopak złapał mnie za rękę
-Gdzie?-zapytałam
-Nie wiem przejść się
-Ale mieliśmy iść po kolacji
-Mam pomysł poczekaj chwilę weź bluzę bo wieczorem jak będziemy wracać będzie Ci zimno.
-Zayn gdzie..
-Zaraz wracam-uśmiechnął się i zniknął.Ja pobiegłam do swojego pokoju.Nigdzie nie mogłam znaleźć swojej bluzy.Więc do torby spakowałam Malika.Wzięłam jeszcze swój telefon i zeszłam na dół.
________________________________________________________________
Hejka no to mamy kolejny rozdział to już 23 łał a ja się dopiero rozkręcam.
Przepraszam ze tak długo nic nie dodawałam ale rozumiecie koniec semestru.
Ferie mam dopiero od 3 lutego.Pierwszy tydzień na pewno będę w Polsce a na drugi jadę raczej
do cioci do Niemiec.Więc nie wiem jak to będzie z rozdziałami.Proszę komentujcie
-
niedziela, 5 stycznia 2014
Rozdział 22
-Zayn kolacja-prawie krzyknęłam podnosząc się.
-Jaka kolacja?
-Normalna.Wszystkim przypominałam a sama zapomniałam.Ubieraj się i chodź.
-Tak musimy chodź.
Szybko zebrałam swoje ciuchy i zaczęłam się ubierać,tak samo jak Zayn.Nagle poczułam jak łapie mnie w pasie.
-Kocham Cię-wyszeptał mi do ucha
-Ja Ciebie też a teraz chodź-pociągnęłam go za rękę.Weszliśmy razem wtuleni do jadalni.Gdzie byli już wszyscy no tak 15 minut spóźnienia.
-O są nasze gołąbeczki-odezwał się Harry.Tak jak myślałam na jednym zdaniu się nie skończyło.
-Nie ładnie się spóźniać.Chcieliśmy was zawołać ale nie wolno przerywać w takim momencie-Louis poruszył zabawnie brwiami,a moje policzki momentalnie nabrały kolor czerwony.
-Zamknij się- powiedzieliśmy w tym samym czasie
-Bo to nie wypada przeszkadzać-teraz wtrącił się Harry.Oboje z Louisem zaczęli wyprawiać jakieś dziwne miny.Ughhh..co za idioci.
-Może byście chłopcy zajęli tak się swoimi sprawami-wtrącił się ojciec.No nie powiem zaskoczył mnie.-Chociaż mają racje nie ładnie przeszkadzać-zaczął się śmiać
-Tato-skarciłam go wzrokiem tak samo jak moja mama,a on momentalnie ucichł.Spojrzałam na Zayna który też jak te 3 osły chichotał pod nosem.
-Coś Cię śmieszy?-zapytałam tak by on mógł tylko usłyszeć.Nie musiałam akurat jakoś szeptać czy coś podobnego.Ponieważ każdy zajął się swoimi sprawami więc był niezły gwar.
-Wiesz że to tylko dzięki tobie się pogodziliśmy.Gdyby nie ty pewnie teraz pakowała bym się.Dziękuję-wyszeptałam i pocałowałam go w policzek.
-Liczyłem na coś więcej-wyszczerzył się
-I tak już chyba dzisiaj za dużo dostałeś.
Po kolacji wszyscy poszliśmy do swoich pokoi.Oczywiście my z Zaynem do mojego.
Ale już grzecznie poszliśmy spać.
Rano o ile 12 po południu można było nazwać ranem.Dopiero wstałam,hmmm..wstałam to mało powiedziane zostałam wyciągnięta siłą przez Zayna.
-To co dzisiaj robimy?-zapytał kładąc się koło mnie.Ja się w niego tylko wtuliłam
-Nie mam pojęcia jeszcze parę dni i szkoła.
-Trzeba jakoś wykorzystać te dni.Mam pomysł.Spakuj parę najpotrzebniejszych rzeczy na jedną noc zaraz wracam-i już go nie było w pokoju.Co on znowu kombinuje.
Nie myśląc już o niczym innym zaczęłam pakować swoje rzeczy.
-Gotowa?-do pokoju wpadł pan Malik z jakąś torbą na ramieniu domyślałam się że to jego rzeczy.
-Zayn co ty znowu kombinujesz?-założyłam ręce na piersi i oparłam się o biurko
-Chodź nie chcę jechać po nocy
-Gdzie jechać no Zaaaayyn-przeciągnęłam.Dlaczego on mi nie chcę powiedzieć,to nie jest fair.Czasami naprawdę zachowuję się jak rozkapryszony dzieciak ale co poradzić.
-To niespodzianka chodź,nie martw się twoi rodzice już wiedzą.
-Taa o to się akurat najmniej martwię-burknęłam a Zayn tylko na mnie spojrzał-No co?-zapytałam
-Nic po prostu daj spokój już z nimi chcą dobrze doceń to.Kochają Cię..ciesz się tym nie każdy tak ma dobrze jak ty-ostatnie słowa wypowiedział tak cicho że prawie ich nie usłyszałam tym bardziej że głos mu się łamał.Postanowiłam na razie nie poruszać tego tematu.Ale kto wie może w najbliższym czasie sie go o to spytam.
-Dziękuję-stanęłam na przeciwko niego torując mu tym samym drogę
-Za co?-uśmiechnął sie szeroko ukazując swoje śnieżno białe zęby
-Za to że jesteś-cmoknęłam go w usta
-Dobra dość czułości wsiadaj czeka nas długa droga-otworzył mi drzwi a ja wsiadłam na przednie miejsce.Umieszczając od razu na tylnym siedzeniu moją torebkę.Przez połowę drogi śmialiśmy się z różnych rzeczy,wygłupiając się przy tym co nie miara.
-Robimy postój muszę zatankować-zjechaliśmy z autostrady na stacje.
-Okej to ja pójdę sobie coś kupić.-wzięłam portfel i szybko udałam się do sklepu.Wzięłam paczkę jakiś cukierków i twixa.Gdy podeszłam do lady by zapłacić nie wiem co mną zawładnęło ale musiałam..tylko Zayn nie mógł się niczego dowiedzieć
-To wszystko-zapytała kasjerka
-Jeszcze niebieskie L&M-zapłaciłam za zakupy i udałam się do wyjścia
Gdzie napotkałam już Zayna.
-Już?-zapytałam zdziwiona
-Jak byś nie zauważyła z drugiej strony też jest kasa z MONITORINGIEM NA TĄ PIERWSZĄ-ostatnie słowa bardzo podkreślił
-Och..nie zauważyłam-spuściłam głowę
-Czyżby?-zakpił-Oddaj to
-Zayn..
-Po prostu daj-zacisnął szczękę.Sięgnęłam ręką do kieszeni spodni z których wyciągnęłam paczkę.
-Proszę-podałam mu.Wziął ode mnie papierosy i ruszył w stronę samochodu.Zanim do niego wsiadł wyrzucił fajki do kosza obok.Co mu nagle odbiło zawsze palił a teraz nagle mu to przeszkadza.Muszę zapalić bo zaraz chyba wybuchnę.Przez ostatni czas nie miałam w ogóle żadnego papierosa w buzi.
Wsiadłam na przednie siedzenie i zapięłam pasy.Jechaliśmy w milczeniu.Żadne z nas się nie odzywało co dla mnie było krępujące.Spojrzałam w stronę Zayna. Ręce miał mocno zaciśnięte na kierownicy.Z jego twarzy udało mi się jedynie wyczytać że był bardzo zamyślony.Wbiłam wzrok w szybę.Gdzie my tak w ogóle do cholery jedziemy.Zaraz przypominam sobie tą drogę aż za dobrze,czyżby nie...zresztą on nie wie gdzie to a może rodzice mu powiedzieli albo nawet Louis.
-Zayn..-drżącym głosem wypowiedziałam jego imię
-Hmm....-wyrwał się z zamyślenia
-Czy my jedziemy do mojej..
-Tak-uciął w połowie zdania.Postanowiłam się już nie odzywać ponieważ słyszałam w jego głosie że nie był za skory do rozmowy.
Po jakiejś godzince byliśmy już na miejscu.
_______________________________________________________________________
Hej,hej,hej heloł :) No tak jest kolejny rozdział.Jak na razie następne mogą pojawiać się trochę później.
Kończy się przerwa i czas do szkoły.Lecz już niedługo czyli tak koniec stycznia początek lutego,będę miała ferie zimowe więc na pewno będą nowe rozdziały.Kolejny jest już w połowie napisany.Może będzie już na następny
weekend ,ale nie obiecuje mam nadzieje że nie będę miała już tyle nauki.Co do zawieszania bloga,wstrzymuje się jak na razie z tym jedynym z powodów jest zastraszanie mnie w kom. haha tym bardziej wole nie ryzykować. :D
Pracuje jak na razie jeszcze nad zwiastunem nie wiem co z tego wyjdzie ale zobaczymy :P
Pozdrawiam :******
Rano o ile 12 po południu można było nazwać ranem.Dopiero wstałam,hmmm..wstałam to mało powiedziane zostałam wyciągnięta siłą przez Zayna.
-To co dzisiaj robimy?-zapytał kładąc się koło mnie.Ja się w niego tylko wtuliłam
-Nie mam pojęcia jeszcze parę dni i szkoła.
-Trzeba jakoś wykorzystać te dni.Mam pomysł.Spakuj parę najpotrzebniejszych rzeczy na jedną noc zaraz wracam-i już go nie było w pokoju.Co on znowu kombinuje.
Nie myśląc już o niczym innym zaczęłam pakować swoje rzeczy.
-Gotowa?-do pokoju wpadł pan Malik z jakąś torbą na ramieniu domyślałam się że to jego rzeczy.
-Zayn co ty znowu kombinujesz?-założyłam ręce na piersi i oparłam się o biurko
-Chodź nie chcę jechać po nocy
-Gdzie jechać no Zaaaayyn-przeciągnęłam.Dlaczego on mi nie chcę powiedzieć,to nie jest fair.Czasami naprawdę zachowuję się jak rozkapryszony dzieciak ale co poradzić.
-To niespodzianka chodź,nie martw się twoi rodzice już wiedzą.
-Taa o to się akurat najmniej martwię-burknęłam a Zayn tylko na mnie spojrzał-No co?-zapytałam
-Nic po prostu daj spokój już z nimi chcą dobrze doceń to.Kochają Cię..ciesz się tym nie każdy tak ma dobrze jak ty-ostatnie słowa wypowiedział tak cicho że prawie ich nie usłyszałam tym bardziej że głos mu się łamał.Postanowiłam na razie nie poruszać tego tematu.Ale kto wie może w najbliższym czasie sie go o to spytam.
-Dziękuję-stanęłam na przeciwko niego torując mu tym samym drogę
-Za co?-uśmiechnął sie szeroko ukazując swoje śnieżno białe zęby
-Za to że jesteś-cmoknęłam go w usta
-Dobra dość czułości wsiadaj czeka nas długa droga-otworzył mi drzwi a ja wsiadłam na przednie miejsce.Umieszczając od razu na tylnym siedzeniu moją torebkę.Przez połowę drogi śmialiśmy się z różnych rzeczy,wygłupiając się przy tym co nie miara.
-Robimy postój muszę zatankować-zjechaliśmy z autostrady na stacje.
-Okej to ja pójdę sobie coś kupić.-wzięłam portfel i szybko udałam się do sklepu.Wzięłam paczkę jakiś cukierków i twixa.Gdy podeszłam do lady by zapłacić nie wiem co mną zawładnęło ale musiałam..tylko Zayn nie mógł się niczego dowiedzieć-To wszystko-zapytała kasjerka
-Jeszcze niebieskie L&M-zapłaciłam za zakupy i udałam się do wyjścia
Gdzie napotkałam już Zayna.
-Już?-zapytałam zdziwiona
-Jak byś nie zauważyła z drugiej strony też jest kasa z MONITORINGIEM NA TĄ PIERWSZĄ-ostatnie słowa bardzo podkreślił
-Och..nie zauważyłam-spuściłam głowę
-Czyżby?-zakpił-Oddaj to
-Zayn..
-Po prostu daj-zacisnął szczękę.Sięgnęłam ręką do kieszeni spodni z których wyciągnęłam paczkę.
-Proszę-podałam mu.Wziął ode mnie papierosy i ruszył w stronę samochodu.Zanim do niego wsiadł wyrzucił fajki do kosza obok.Co mu nagle odbiło zawsze palił a teraz nagle mu to przeszkadza.Muszę zapalić bo zaraz chyba wybuchnę.Przez ostatni czas nie miałam w ogóle żadnego papierosa w buzi.
Wsiadłam na przednie siedzenie i zapięłam pasy.Jechaliśmy w milczeniu.Żadne z nas się nie odzywało co dla mnie było krępujące.Spojrzałam w stronę Zayna. Ręce miał mocno zaciśnięte na kierownicy.Z jego twarzy udało mi się jedynie wyczytać że był bardzo zamyślony.Wbiłam wzrok w szybę.Gdzie my tak w ogóle do cholery jedziemy.Zaraz przypominam sobie tą drogę aż za dobrze,czyżby nie...zresztą on nie wie gdzie to a może rodzice mu powiedzieli albo nawet Louis.
-Zayn..-drżącym głosem wypowiedziałam jego imię
-Hmm....-wyrwał się z zamyślenia
-Czy my jedziemy do mojej..
-Tak-uciął w połowie zdania.Postanowiłam się już nie odzywać ponieważ słyszałam w jego głosie że nie był za skory do rozmowy.
Po jakiejś godzince byliśmy już na miejscu.
_______________________________________________________________________
Hej,hej,hej heloł :) No tak jest kolejny rozdział.Jak na razie następne mogą pojawiać się trochę później.
Kończy się przerwa i czas do szkoły.Lecz już niedługo czyli tak koniec stycznia początek lutego,będę miała ferie zimowe więc na pewno będą nowe rozdziały.Kolejny jest już w połowie napisany.Może będzie już na następny
weekend ,ale nie obiecuje mam nadzieje że nie będę miała już tyle nauki.Co do zawieszania bloga,wstrzymuje się jak na razie z tym jedynym z powodów jest zastraszanie mnie w kom. haha tym bardziej wole nie ryzykować. :D
Pracuje jak na razie jeszcze nad zwiastunem nie wiem co z tego wyjdzie ale zobaczymy :P
Pozdrawiam :******
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 21
Nagle drzwi pokoju się otworzyły i stanęła w nich moja mama.
-Zayn-spojrzała na chłopaka-i ty Madie-teraz na mnie-proszę zejdźcie do gabinetu ojca.
-Ja nigdzie nie idę-krzyknęłam
-Zaraz zejdziemy-tym razem wtrącił się Zayn.Gdy moja mama zniknęła za drzwiami.Od razu rzuciłam się na łóżko.
-Ja nigdzie nie idę rozumiesz czy mam Ci przeliterować.Ja już z nim rozmawiałam i nie mam zamiaru po raz drugi przez to brnąć.
-To ja pójdę sam
-Rób co chcesz ja idę się zaraz pakować
Chłopak zszedł na dół,sama nawet nie wiem po co to robi.Już się boje co mój kochany ojczulek mu nagada.
Nadal leżałam na łóżku,myślałam jak to teraz będzie nowe życie.Czy dam sobie radę z tym wszystkim.
Po jakiś 10 minutach do pokoju wkroczył Zayn.Nic nie mówiąc przerzucił mnie sobie przez ramię i wyszedł z pokoju kierując się na dół.
-Zayn co ty robisz puść!!-zaczęłam krzyczeć i kopać
-Nie ma mowy wy musicie porozmawiać.On jest twoim ojcem Madie tak nie może być
-Ty nic nie rozumiesz..
-Rozumiem o wiele więcej niż Ci się może wydawać-przerwał mi
-Ughhh Zayn puść proszę bo się na Ciebie obrażę
-Proszę bardzo obrażaj się jeszcze mi za to kiedyś podziękujesz-nagle mnie postawił.Dopiero teraz zauważyłam że jestem z powrotem w gabinecie ojca.
-Dziękuję Zayn-odezwał się mój ojciec.Stał przy oknie i jeszcze ani razu się do mnie nie odwrócił.
-To ja już pójdę w razie czego będę za drzwiami.
-Możesz mi wyjaśnić po co ta całą szopka-wydarłam się na ojca.
-Usiądź-wskazał na fotel na przeciwko jego biurka i sam zasiadł na przeciwko.
-Nie
-Madie proszę chce tylko spokojnie porozmawiać i znaleźć jakieś rozwiązanie
-Jakim cudem chcesz do tego wszystkiego znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie.Czy ty nie widzisz tego wszystkiego co się dzieje.Mam dość tego życia ciągłe uroczystości,nagany za to jak się schlam i jakiś jebany paparazzi zrobi mi zdjęcie mam tego dość.Czy nie może być jak w normalnej rodzinie..
-Normalnie czyli jak?-zapytał
-Żartujesz sobie ze mnie czy co?!
-Madie chcę wiedzieć czego ode mnie oczekujesz.Jesteś moją córką.
-Nagle jestem twoją córką.Dopiero teraz zacząłeś się mną interesować.Cały czas sie za mnie wstydziłeś.No tak bo zobacz jak sie ubieram,jakie mam maniery od małego nie byłam tym kim ty zawsze chciałeś bym była,czyli zadufaną w sobie księżniczką którą obchodzi własny tyłek i nic po za tym.Nigdy nie będę taka jak wy jesteście egoistami rozumiesz..zwykłymi egoistami
-Nie masz prawa tak mówić
-Zaczyna się-zakpiłam-A co może mi zabronisz.To mam pomysł spisz słownik słów które mogę używać
-Nawet gdybym to zrobił i tak łamała byś wszelkie przepisy.Zamiast oceniać mnie czy matkę spójrz na siebie.Łamiesz wszelkie przepisy nigdy się nie słuchasz.Zaakceptowałem twój styl ubierania się nawet twój cholerny tatuaż ale tobie jak zwykle jest za mało.Wiesz jak się czułem przed tymi ludźmi..
-A wiesz jak ja-przerwałam mu.Czułam jak w moich oczach zbierają się łzy.Tak bardzo chciał rozmawiać i co nagle zamilkł.-Stałam tam z moim chłopakiem pomyśl jak on mógł się poczuć,już nie mówiąc o mnie.Nie możesz mi kazać związać się z jakimś kolesiem ponieważ media wyrobiły sobie zdanie na temat relacji pomiędzy naszą a ich rodziną.To niedorzeczne.Wyobraź sobie jak byś to był na moim miejscu jak byś się czuł.-Nadal nic nie odpowiadał-Czemu nagle zamilkłeś.Przecież tak bardzo chciałeś ze mną rozmawiać.
-Madie ja przepraszam-wypowiedział się w końcu a na jego policzkach dostrzegłam łzy.Mój tata płakał ,a ja tam stałam i nie mogłam w to uwierzyć.-Przepraszam za wszystko-wyszeptał.Nie mogłam już wytrzymać łzy wylewały się z moich oczu.Nie myśląc o niczym rzuciłam się w ramiona ojca.Tak bardzo go kochałam.
-Wiesz jak się cały czas czułam..jak byś mnie odrzucał.Nie byłam tą..tą...taką twoją wymarzoną księżniczką już wiem jak mogę to inaczej nazwać.Byłam taka inna niż wszyscy i dla tego byłam odrzucana.
-Nigdy nie byłaś przez nikogo odrzucana.Jesteś wyjątkowa a nie inna rozumiesz.Kocham Ciebie jesteś moją kochaną córeczką i zawsze tak zostanie musisz o tym pamiętać.
-Kocham Ciebie tato
-Ja Ciebie też.Ale muszę przyznać że co do chłopaków to masz oko.Ten twój Zayn to wszystko dzięki niemu.Gdyby nie on nikt chyba nie przemówił by mi do rozumu.Już myślałem że go zabiję gdy zaczął mnie wyzywać ale miał racje.To dobry chłopak.
-Wiem o tym-uśmiechnęłam się-A teraz tato wybaczysz ale pójdę mu podziękować
-Madie jest jeszcze jedna sprawa
-Słucham-obróciłam się już przy drzwiach.Nagle do pokoju weszła mama.
-Jezu już myślałam że się pozabijaliście jakoś za cicho mi było.To ja wyjdę.
-Nie mamo zostań ja już właśnie miałam iść.Więc o co chodzi?-zwróciłam się do ojca
-Co do wyprowadzki..
-Nie martw się zostanę-uśmiechnęłam się,a tata to odwzajemnił.Mama za to stałą jak wmurowana.-Kocham was-krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.Gdy wchodziłam po schodach słyszałam tylko.Jak mój tata zapewniał mamę że wszystko jest już jak trzeba mama pewnie stała jak wmurowana no tak kiedy ona widziała mnie w takim dobrym nastroju po rozmowie z ojcem.
Gdy byłam już koło drzwi ktoś złapał mnie za rękę.
-Hej mogły byśmy porozmawiać-to była Taylor
-Ymmm..jasne-powiedziałam niepewnie
Razem z dziewczyną weszłam do jej pokoju.Usiadłam na przeciwko niej na łóżku.
-Słuchaj bo ja...ja..
-Ty co-przymrużyłam brwi
-Chciała bym Cię przeprosić-wypowiedziała na jednym tchu
-Mogła byś powtórzyć bo chyba źle zrozumiałam-zakpiłam
-Przepraszam jasne.Wiem że źle zrobiła.Byłam twoją kuzynką Nie powinnam była robić Ci tego wszystkiego ,a już na pewno nie odbijać Ci chłopaka.-nie powiem zatkało mnie.Ona mnie przeprasza,po tym wszystkim jak się nacierpiałam.
-Powiedz mi tylko dlaczego?Dlaczego to robiłaś?
-Nie wiem czułam się gorsza.Ty zawsze byłaś ładniejsza,chłopaki woleli Ciebie.Wtedy liczyło się tylko to że jesteś księżną.Zazdrościłam Ci tego.
-Przecież mnie to nie obchodziło i dobrze o tym wiedziałaś.Nigdy z tobą nie faworyzowałam,nie chciałam być od Ciebie lepsza.
-Przepraszam nie powinnam była..ja tak bardzo przepraszam-rozpłakała się.Nie mogłam już na to patrzeć.Po prostu ją przytuliłam
-Wybaczam Ci-wyszeptałam
-Muszę powiedzieć tobie jeszcze coś ważnego.
Wtedy gdy ty przyszłaś z miasta,a Zayn był u mnie.Poprosiłam go wtedy o tą naprawę komputera.Nie zmyślałam naprawdę coś mi się z nim stało...
-Okej rozumiem po prostu nie mogłaś sobie z nim poradzić..
-Ale to nie wszystko.Ja..ja wtedy próbowałam go pocałować.Ja wtedy nie myślałam o tym wszystkim przepraszam nie wiem co we mnie wsąpiło-nagle zamarłam.Nie no kurwa nie przed chwilą mnie przepraszała a teraz wyjawia mi że całowała się z moim chłopakiem.
-Nie wierze-wyszeptałam i spojrzałam na nią.Gdyby moje spojrzenie mogło zabijać ona nie żyła by już na pewno.
-Nie nie do niczego nie doszło..chodzi o to że przepraszam Ciebie za to nie powinnam nawet próbować takich rzeczy.Przepraszam-mówiła z prędkością światła.Momentalnie oprzytomniałam..
-Jak to nie doszło nie rozumiem
-Mogę Ci jedynie powiedzieć że takiego chłopaka jak Zayn to tylko ze świecą szukać
-Mogła byś mówić jaśniej
-Nie dał się pocałować.Jeszcze mało co a od niego bym oberwała za to.Tym bardziej że jest z tobą i nigdy by tobie tego nie zrobił.Siedział u mnie i nie mógł sobie wybaczyć że doszło aż to tak daleko.
-Zaraz zaraz bo sie gubię,czyli nie całowaliście się
-Nie
-Zayn do tego nie dopuścił tak-próbowałam sobie jakoś wszystko poukładać w głowie
-Tak-spuściła głowę..-Ale ja naprawdę ciebie przepraszam obiecuję że nigdy nie zrobię czegoś podobnego.
-Taylor ja..
-Tak wiem nawaliłam.Przepraszam Ciebie za wszystkie przykrości.Zaraz pójdę porozmawiać z twoim ojcem o powrocie do domu.
-Nie-krzyknęłam gdy dziewczyna była już w połowie pokoju-Nie rób tego
-Dlaczego przecież mnie nienawidzisz
-Wiesz co Ci powiem.Czasem osobie łatwiej jest przebaczyć gdy przed kimś i przed samą sobą przyznaje że zrobiła błąd.Wiem że wiesz że źle zrobiłaś,dlatego nic więcej od Ciebie nie oczekuję.Mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi i nigdy więcej nie wywiniesz ani mi ani nikomu takiego numeru.
-Obiecuje
-No to chodź tu kuzyneczko-otworzyłam ramiona i ją uściskałam.To chyba najlepszy dzień w moim życiu.
-Dziękuję Ci jestem taka szczęśliwa
-Ja też ale wiesz co muszę lecieć do Zayna.Zobaczymy się za godzinę na kolacji,a właśnie jak byś mogła przekazać reszcie że za godzinkę w jadalni
-Jasne
-Dzięki-krzyknęłam wchodząc do pokoju.
-I jak?Pogodzeniu z tatą-Zayn podniósł się momentalnie z łóżka.No to my sobie teraz panie Malik pogadamy.
-Rozmawiałam z Taylor-spojrzałam na niego
-Nie za bardzo rozumiem-zmarszczył brwi
-To może sobie przypomnisz co działo się gdy naprawiałeś jej komputerek hmmm
-Madie to nie tak.To ona ale ja..-przerwałam mu pocałunkiem.Biedy za dużo się chyba zamęczył haha.
-Wiem wszystko
-Madie ja przepraszam nie powinienem do niej wtedy iść
-Nie tłumacz się już-znowu go pocałowałam.Chwila i stałam przyciśnięta przez Zayna do ściany.
-Tak bardzo Cię kocham-wyszeptał w moje usta.W które po chwili znowu złączyły się z jego.Moje nogi uginały się pod wpływem kolejnych pocałunków.Nie wiedziałam jak długo jeszcze ustoję.Zayn chyba to zauważył i złapał mnie za nogi,którymi oplotłam go w talii.Całował mnie namiętnie a zarazem z czułością.Razem z ze mną na rękach zaczął kierować się w stronę łóżka na którym za chwile leżeliśmy.Zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań.Gdy byliśmy już nadzy
Zayn zbliżył sie do mnie po czym spojrzał mi w oczy.
-Jesteś pewna
-Jak niczego innego-po tych słowach pocałował mnie namiętnie i poczułam jak we mnie wchodzi.
To było coś wspaniałego.Nie można opisać tego słowami.
-Kocham Cię-wypowiedzieliśmy razem.W tym samym czasie gdy przyszło spełnienie.
**************************************************************************
Tak wiem zawaliłam.Wszyscy pogodzeni.Ale nie martwcie się sielanka nie potrwa zbyt długo.Sorry za końcówkę ale nie umiem pisać scen +18 to nie moja działka.
Od razu zabieram się za pisanie kolejnego rozdziału.Akurat dzisiaj naszła mnie wena.Może to i dobrze i tak zaraz do szkoły i znowu nie będzie czasu.
Dziękuję osobom które komentują.Wiem chociaż że jest ktoś komu chce się czytać moje wypociny :)
Proszę kom. zastanawiam si nawet nad zawieszeniem bloga
-Zayn-spojrzała na chłopaka-i ty Madie-teraz na mnie-proszę zejdźcie do gabinetu ojca.
-Ja nigdzie nie idę-krzyknęłam
-Zaraz zejdziemy-tym razem wtrącił się Zayn.Gdy moja mama zniknęła za drzwiami.Od razu rzuciłam się na łóżko.
-Ja nigdzie nie idę rozumiesz czy mam Ci przeliterować.Ja już z nim rozmawiałam i nie mam zamiaru po raz drugi przez to brnąć.
-To ja pójdę sam
-Rób co chcesz ja idę się zaraz pakować
Chłopak zszedł na dół,sama nawet nie wiem po co to robi.Już się boje co mój kochany ojczulek mu nagada.
Nadal leżałam na łóżku,myślałam jak to teraz będzie nowe życie.Czy dam sobie radę z tym wszystkim.
Po jakiś 10 minutach do pokoju wkroczył Zayn.Nic nie mówiąc przerzucił mnie sobie przez ramię i wyszedł z pokoju kierując się na dół.
-Zayn co ty robisz puść!!-zaczęłam krzyczeć i kopać
-Nie ma mowy wy musicie porozmawiać.On jest twoim ojcem Madie tak nie może być
-Ty nic nie rozumiesz..
-Rozumiem o wiele więcej niż Ci się może wydawać-przerwał mi
-Ughhh Zayn puść proszę bo się na Ciebie obrażę
-Proszę bardzo obrażaj się jeszcze mi za to kiedyś podziękujesz-nagle mnie postawił.Dopiero teraz zauważyłam że jestem z powrotem w gabinecie ojca.
-Dziękuję Zayn-odezwał się mój ojciec.Stał przy oknie i jeszcze ani razu się do mnie nie odwrócił.
-To ja już pójdę w razie czego będę za drzwiami.
-Możesz mi wyjaśnić po co ta całą szopka-wydarłam się na ojca.
-Usiądź-wskazał na fotel na przeciwko jego biurka i sam zasiadł na przeciwko.
-Nie
-Madie proszę chce tylko spokojnie porozmawiać i znaleźć jakieś rozwiązanie
-Jakim cudem chcesz do tego wszystkiego znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie.Czy ty nie widzisz tego wszystkiego co się dzieje.Mam dość tego życia ciągłe uroczystości,nagany za to jak się schlam i jakiś jebany paparazzi zrobi mi zdjęcie mam tego dość.Czy nie może być jak w normalnej rodzinie..
-Normalnie czyli jak?-zapytał
-Żartujesz sobie ze mnie czy co?!
-Madie chcę wiedzieć czego ode mnie oczekujesz.Jesteś moją córką.
-Nagle jestem twoją córką.Dopiero teraz zacząłeś się mną interesować.Cały czas sie za mnie wstydziłeś.No tak bo zobacz jak sie ubieram,jakie mam maniery od małego nie byłam tym kim ty zawsze chciałeś bym była,czyli zadufaną w sobie księżniczką którą obchodzi własny tyłek i nic po za tym.Nigdy nie będę taka jak wy jesteście egoistami rozumiesz..zwykłymi egoistami
-Nie masz prawa tak mówić-Zaczyna się-zakpiłam-A co może mi zabronisz.To mam pomysł spisz słownik słów które mogę używać
-Nawet gdybym to zrobił i tak łamała byś wszelkie przepisy.Zamiast oceniać mnie czy matkę spójrz na siebie.Łamiesz wszelkie przepisy nigdy się nie słuchasz.Zaakceptowałem twój styl ubierania się nawet twój cholerny tatuaż ale tobie jak zwykle jest za mało.Wiesz jak się czułem przed tymi ludźmi..
-A wiesz jak ja-przerwałam mu.Czułam jak w moich oczach zbierają się łzy.Tak bardzo chciał rozmawiać i co nagle zamilkł.-Stałam tam z moim chłopakiem pomyśl jak on mógł się poczuć,już nie mówiąc o mnie.Nie możesz mi kazać związać się z jakimś kolesiem ponieważ media wyrobiły sobie zdanie na temat relacji pomiędzy naszą a ich rodziną.To niedorzeczne.Wyobraź sobie jak byś to był na moim miejscu jak byś się czuł.-Nadal nic nie odpowiadał-Czemu nagle zamilkłeś.Przecież tak bardzo chciałeś ze mną rozmawiać.
-Madie ja przepraszam-wypowiedział się w końcu a na jego policzkach dostrzegłam łzy.Mój tata płakał ,a ja tam stałam i nie mogłam w to uwierzyć.-Przepraszam za wszystko-wyszeptał.Nie mogłam już wytrzymać łzy wylewały się z moich oczu.Nie myśląc o niczym rzuciłam się w ramiona ojca.Tak bardzo go kochałam.
-Wiesz jak się cały czas czułam..jak byś mnie odrzucał.Nie byłam tą..tą...taką twoją wymarzoną księżniczką już wiem jak mogę to inaczej nazwać.Byłam taka inna niż wszyscy i dla tego byłam odrzucana.
-Nigdy nie byłaś przez nikogo odrzucana.Jesteś wyjątkowa a nie inna rozumiesz.Kocham Ciebie jesteś moją kochaną córeczką i zawsze tak zostanie musisz o tym pamiętać.
-Kocham Ciebie tato
-Ja Ciebie też.Ale muszę przyznać że co do chłopaków to masz oko.Ten twój Zayn to wszystko dzięki niemu.Gdyby nie on nikt chyba nie przemówił by mi do rozumu.Już myślałem że go zabiję gdy zaczął mnie wyzywać ale miał racje.To dobry chłopak.
-Wiem o tym-uśmiechnęłam się-A teraz tato wybaczysz ale pójdę mu podziękować
-Madie jest jeszcze jedna sprawa
-Słucham-obróciłam się już przy drzwiach.Nagle do pokoju weszła mama.
-Jezu już myślałam że się pozabijaliście jakoś za cicho mi było.To ja wyjdę.
-Nie mamo zostań ja już właśnie miałam iść.Więc o co chodzi?-zwróciłam się do ojca
-Co do wyprowadzki..
-Nie martw się zostanę-uśmiechnęłam się,a tata to odwzajemnił.Mama za to stałą jak wmurowana.-Kocham was-krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.Gdy wchodziłam po schodach słyszałam tylko.Jak mój tata zapewniał mamę że wszystko jest już jak trzeba mama pewnie stała jak wmurowana no tak kiedy ona widziała mnie w takim dobrym nastroju po rozmowie z ojcem.
Gdy byłam już koło drzwi ktoś złapał mnie za rękę.
-Hej mogły byśmy porozmawiać-to była Taylor
-Ymmm..jasne-powiedziałam niepewnie
Razem z dziewczyną weszłam do jej pokoju.Usiadłam na przeciwko niej na łóżku.
-Słuchaj bo ja...ja..
-Ty co-przymrużyłam brwi
-Chciała bym Cię przeprosić-wypowiedziała na jednym tchu
-Mogła byś powtórzyć bo chyba źle zrozumiałam-zakpiłam
-Przepraszam jasne.Wiem że źle zrobiła.Byłam twoją kuzynką Nie powinnam była robić Ci tego wszystkiego ,a już na pewno nie odbijać Ci chłopaka.-nie powiem zatkało mnie.Ona mnie przeprasza,po tym wszystkim jak się nacierpiałam.
-Powiedz mi tylko dlaczego?Dlaczego to robiłaś?
-Nie wiem czułam się gorsza.Ty zawsze byłaś ładniejsza,chłopaki woleli Ciebie.Wtedy liczyło się tylko to że jesteś księżną.Zazdrościłam Ci tego.
-Przecież mnie to nie obchodziło i dobrze o tym wiedziałaś.Nigdy z tobą nie faworyzowałam,nie chciałam być od Ciebie lepsza.
-Przepraszam nie powinnam była..ja tak bardzo przepraszam-rozpłakała się.Nie mogłam już na to patrzeć.Po prostu ją przytuliłam
-Wybaczam Ci-wyszeptałam
-Muszę powiedzieć tobie jeszcze coś ważnego.
Wtedy gdy ty przyszłaś z miasta,a Zayn był u mnie.Poprosiłam go wtedy o tą naprawę komputera.Nie zmyślałam naprawdę coś mi się z nim stało...
-Okej rozumiem po prostu nie mogłaś sobie z nim poradzić..
-Ale to nie wszystko.Ja..ja wtedy próbowałam go pocałować.Ja wtedy nie myślałam o tym wszystkim przepraszam nie wiem co we mnie wsąpiło-nagle zamarłam.Nie no kurwa nie przed chwilą mnie przepraszała a teraz wyjawia mi że całowała się z moim chłopakiem.-Nie wierze-wyszeptałam i spojrzałam na nią.Gdyby moje spojrzenie mogło zabijać ona nie żyła by już na pewno.
-Nie nie do niczego nie doszło..chodzi o to że przepraszam Ciebie za to nie powinnam nawet próbować takich rzeczy.Przepraszam-mówiła z prędkością światła.Momentalnie oprzytomniałam..
-Jak to nie doszło nie rozumiem
-Mogę Ci jedynie powiedzieć że takiego chłopaka jak Zayn to tylko ze świecą szukać
-Mogła byś mówić jaśniej
-Nie dał się pocałować.Jeszcze mało co a od niego bym oberwała za to.Tym bardziej że jest z tobą i nigdy by tobie tego nie zrobił.Siedział u mnie i nie mógł sobie wybaczyć że doszło aż to tak daleko.
-Zaraz zaraz bo sie gubię,czyli nie całowaliście się
-Nie
-Zayn do tego nie dopuścił tak-próbowałam sobie jakoś wszystko poukładać w głowie
-Tak-spuściła głowę..-Ale ja naprawdę ciebie przepraszam obiecuję że nigdy nie zrobię czegoś podobnego.
-Taylor ja..
-Tak wiem nawaliłam.Przepraszam Ciebie za wszystkie przykrości.Zaraz pójdę porozmawiać z twoim ojcem o powrocie do domu.
-Nie-krzyknęłam gdy dziewczyna była już w połowie pokoju-Nie rób tego
-Dlaczego przecież mnie nienawidzisz
-Wiesz co Ci powiem.Czasem osobie łatwiej jest przebaczyć gdy przed kimś i przed samą sobą przyznaje że zrobiła błąd.Wiem że wiesz że źle zrobiłaś,dlatego nic więcej od Ciebie nie oczekuję.Mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi i nigdy więcej nie wywiniesz ani mi ani nikomu takiego numeru.
-Obiecuje
-No to chodź tu kuzyneczko-otworzyłam ramiona i ją uściskałam.To chyba najlepszy dzień w moim życiu.
-Dziękuję Ci jestem taka szczęśliwa
-Ja też ale wiesz co muszę lecieć do Zayna.Zobaczymy się za godzinę na kolacji,a właśnie jak byś mogła przekazać reszcie że za godzinkę w jadalni
-Jasne
-Dzięki-krzyknęłam wchodząc do pokoju.
-I jak?Pogodzeniu z tatą-Zayn podniósł się momentalnie z łóżka.No to my sobie teraz panie Malik pogadamy.
-Rozmawiałam z Taylor-spojrzałam na niego
-Nie za bardzo rozumiem-zmarszczył brwi-To może sobie przypomnisz co działo się gdy naprawiałeś jej komputerek hmmm
-Madie to nie tak.To ona ale ja..-przerwałam mu pocałunkiem.Biedy za dużo się chyba zamęczył haha.
-Wiem wszystko
-Madie ja przepraszam nie powinienem do niej wtedy iść
-Nie tłumacz się już-znowu go pocałowałam.Chwila i stałam przyciśnięta przez Zayna do ściany.
-Tak bardzo Cię kocham-wyszeptał w moje usta.W które po chwili znowu złączyły się z jego.Moje nogi uginały się pod wpływem kolejnych pocałunków.Nie wiedziałam jak długo jeszcze ustoję.Zayn chyba to zauważył i złapał mnie za nogi,którymi oplotłam go w talii.Całował mnie namiętnie a zarazem z czułością.Razem z ze mną na rękach zaczął kierować się w stronę łóżka na którym za chwile leżeliśmy.Zaczęliśmy pozbywać się swoich ubrań.Gdy byliśmy już nadzy
Zayn zbliżył sie do mnie po czym spojrzał mi w oczy.
-Jesteś pewna
-Jak niczego innego-po tych słowach pocałował mnie namiętnie i poczułam jak we mnie wchodzi.
To było coś wspaniałego.Nie można opisać tego słowami.
-Kocham Cię-wypowiedzieliśmy razem.W tym samym czasie gdy przyszło spełnienie.
**************************************************************************
Tak wiem zawaliłam.Wszyscy pogodzeni.Ale nie martwcie się sielanka nie potrwa zbyt długo.Sorry za końcówkę ale nie umiem pisać scen +18 to nie moja działka.
Od razu zabieram się za pisanie kolejnego rozdziału.Akurat dzisiaj naszła mnie wena.Może to i dobrze i tak zaraz do szkoły i znowu nie będzie czasu.
Dziękuję osobom które komentują.Wiem chociaż że jest ktoś komu chce się czytać moje wypociny :)
Proszę kom. zastanawiam si nawet nad zawieszeniem bloga
piątek, 27 grudnia 2013
Rozdział 20
Obudziły mnie promienie słońca.Ughhh..nie mam ochoty na nic a tym bardziej na powrót do Londynu.Próbowałam sie przeciągnąć lecz niestety jak zwykle coś mi na to na pozwalało a raczej ktoś.
No tak panu Malikowi jak zwykle zimno.Spojrzałam na zegarek który wisiał na przeciwko łóżka.To już 12.00 przecież za 4 godziny mamy samolot a ja nawet nie spakowana nie mówiąc o Zaynie którego ciuchy walają się dosłownie wszędzie.
-Zayn-zaczęłam szturchać chłopaka-Zayn..-nic kompletnie
-Daj 5 minut-wymruczał
-Nie ma 5 minut trzeba wstawać za 4 godziny mamy samolot
-Yhmmm-bardziej się we mnie wtulił
-Zayn ja rodzę-zaczęłam krzyczeć
-CO?JAK?GDZIE?-zerwał się z łóżka a ja zaczęłam się śmiać-Zaraz przecież ty nie jesteś w ciąży
-No co ty-nadal się śmiałam i zeskoczyłam szybko z łóżka by jak najszybciej się ubrać i spakować
-Foch-krzyknął i schował twarz w poduszkę
-Zayn bo polecimy bez ciebie
-Tak tak ...
-Jak chcesz pamiętaj że musisz się jeszcze spakować
-Maddieeeee-przeciągnął
-I nie nie zrobię tego za ciebie
-Ja pierdole
-Ciekawe kogo?!-zaczęłam się śmiać
-Kurwa
-Kto?!-nadal się z niego śmiałam
-Ej no to nie fair nawet poprzeklinać mi nie dasz
-No widzisz a teraz wstawaj-wyciągnęłam ze swojej walizki ten strój: http://stylistki.pl/a-moze-tak-troche-lata--388350/.Weszłam do łazienki.Ubranie uczesanie i doprowadzenie siebie do porządku zajęło mi z 30 minut.Gdy wyszłam aż się zdziwiłam.
-No nie wierzę pan Malik raczył wstać.
-Yep i spakowałem nasze walizki
-Moją też?-zapytałam zdziwiona
-No pewnie a teraz chodź na śniadanie
-Łał zadziwiasz mnie
-O to mi chodziło-pocałował mnie w policzek
Gdy zeszliśmy na dół reszta siedziała już gotowa do podróży
-No na reszcie państwo Malik raczyli nas zaszczycić swoją obecnością-krzyknął Louis
-A wam co kac nie doskwiera -wyjęłam z szafki kubek i nalałam sobie soku
-Lepiej nic nie mów-do kuchni wkroczył Niall przyssany do butelki z wodą.
-A was gdzie wczoraj wywiało?-zapytała El
-Nas..przecież byliśmy na górze
-Ta jasne a ja jestem święty mikołaj-odezwał się Harry.Razem z Malikiem spojrzeliśmy na niego pytająco-No co byłem u was wczoraj a tam pusty pokój
-Czary-szepnął Malik i wykonał jakiś dziwny gest rękoma
-Ej dobra czary czarami ale spóźnimy się na samolot
-Przecież jest dopiero za 20 pierwsza a samolot mamy na 16.00
-Znalazłem wolne miejsca na 13.30 więc się zbierać
Wszyscy polecieli po swoje walizki i już po paru minutach pakowaliśmy się do samochodu.
-Jedzcie już my zamkniemy dom i dołączymy do was na lotnisku-odezwał się Zayn.I reszta odjechała.Stałam oparta o bok samochodu.Zayn jeszcze wszystko wyłączał w domu.Chciała bym tutaj jeszcze wrócić.Ale nie sama z Zaynem.Po chwili Zayn stał już koło mnie.
-Co ty na ostatni spacer po plaży?
-Oszalałeś spóźnimy się na samolot.
-Zdążymy chodź-pociągnął mnie za rękę.Oboje zaczeliśmy biec w kierunku plaży.
-Będę tęsknic za tym miejscem-wtuliłam się w Zayna
-Ja też ale obiecuję że jeszcze tutaj przyjedziemy.Razem ale tylko we dwoje bez tej całej zgrai.Może nawet kiedyś zabierzmy tutaj swoje dzieci.
-Co ty już nam przyszłość planujesz?-zaczęłam się śmiać
-No wyobraź sobie takie małe brzdące biegające po plaży
-Oj Malik Malik-wtuliłam się w niego-Na serio chciał byś mieć ze mną dzieci?-spojrzałam na niego
-Oczywiście nikogo innego sobie nie wyobrażam
-A co jeśli kiedyś poznasz kogoś w kim się zakochasz ktoś kto będzie dla ciebie całym światem
-To niemożliwe
-Niby czemu?-zapytałam
-Świat jest jeden prawda?!
-No taak..
-Właśnie dla mnie ty jesteś jedynym światem rozumiesz to ciebie kocham najbardziej
-Aww..to słodkie-pocałowałam go-Ja ciebie też kocham ale teraz chodź bo mamy tylko 20 minut
-Chodź zdążymy..może-zaczął się śmiać i razem biegliśmy do samochodu
-Może...zayn-również się śmiałam.Nie mam pojęcia co mnie tak śmieszyło.Mogliśmy się spóźnić na samolot a ja się z tego śmiałam.
-Gaz do dechy-krzyknął Malik a ja znowu śmiałam się jak opętana.Pędziliśmy chyba ze 100km/h przez miasto.Ale mi to nie przeszkadzało mieliśmy tylko jeszcze 15 minut do odlotu samolotu.Chłopcy cały czas wydzwaniali na mój i Zayna telefon.Lecz nie miałam czasu by go odbierać.
Po około 5 minutach byliśmy już na miejscu.Biegliśmy z walizkami ile mieliśmy tylko sił w nogach.
Z daleka zauważyłam Liama.
-No na reszcie zaraz odlatuje samolot już raz raz-Liaś dał na bilety i cała trójką ruszyliśmy na pokład.
-Gdzie wyście byli-krzyknęła El gdy nas tylko zobaczyła
-Korki-odpowiedziałam i zajęłam miejsce koło Zayna
-O tym nie pomyślałem
-No widzisz..a tak szczerze to wymyśliłam to w czasie drogi
-Takie zakończenie wakacji to ja rozumiem-zaśmiał się
*Proszę zapiąć pasy za chwilę startujemy*
-No i za parę godzin będzie koniec szczęśliwych wakacji
-Twój ojciec to mnie chyba zabije
-Ciebie?!Raczej mnie.Ughh..jak ja bym chciała żeby już było po wszystkim
-Nie tylko ty-chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w policzek.Ja wygodnie ułożyłam się na jego ramieniu.Po paru minutach już spałam.
-----------------------------------------------------------------
-Kochanie budzimy się zaraz lądujemy
-Hmm..-powoli otworzyłam oczy
-Już jesteśmy w Londynie
-Ja nie chcę-wtuliłam się w Malika
-Wstawaj wstawaj.Jest dopiero 17.00
-Ughh...no dobra
Po chwili wychodziliśmy już z lotniska.Jak się spodziewałam już czekał na nas samochód.
Spojrzałam na Zayna a on na mnie.Wiedzieliśmy co to oznacza jeszcze tylko parę minut.
Przecież co ja niby takiego zrobiłam przecież jestem dorosła.No właśnie ale oni tego nie rozumieją.Takie są właśnie wady bycia w rodzinie królewskiej.Chociaż w pewny stopniu uciekłam z domu..Jebać to co ma być to będzie.Najważniejsze że osoba która jest dla mnie najważniejsza jest koło mnie...
-Jesteśmy-krzyknął Louis
Razem z Zaynem trzymając się za ręce weszliśmy do domu.
-Boje się -szepnęłam
-Ja też damy radę-również szepnął.
Tak jak się spodziewałam rodzice już na nas czekali.
-Madie pozwolisz do mnie do gabinetu-warknął ojciec-sama-dodał gdy zniknął już w pomieszczeniu
-Dasz rade-Zayn cmoknął mnie w usta
-Ja czekam-krzyknął.Ughh..coś czuję że szykuje sie niezła awantura
Weszłam do gabinetu ojca zamykając za sobą drzwi.
-Tato ja..
-Zamknij się-krzyknął a moje oczy momentalnie się rozszerzyły.Pierwszy raz odezwał się tak do mnie.Skoro tak będziemy rozmawiać to prosze bardzo.
-Bo co ?!Myślisz że kim jesteś?!!Zrobiłam to co chciałam.To moje życie i mam prawo robić to co mi się podoba.
-Nie takim tonem po pierwsze.Po drugie jestem twoim ojcem i trochę szacunku.
-Słucham szacunku to ty się pierwszy do mnie wydarłeś..
-Nie skończyłem..-ponownie syknął-Po trzecie będziesz mogła robić to co chcesz gdy nie będziesz na moim utrzymaniu i zamieszkasz sama ale jak do tej pory mieszkasz tutaj i ...
-Czego ty kurwa nie rozumiesz?!Mam tego dosyć ma dosyć tego popieprzonego życia.Nie chcę tu mieszkać zrozum to w końcu chce normalnego życia
-Oh..Madie jaka ty jesteś jeszcze głupia.Bez
tego wszystkiego będziesz nikim rozumiesz..tak bardzo chcesz normalnego życia proszę bardzo ja ciebie tutaj nie będę trzymał
-Och..tak dobrze jutro mnie tu nie będzie-wyszłam trzaskając drzwiami.Czyli jestem wolna tak..dobrze nareszcie nie chce tego wszystkiego jeszcze zobaczy.Nie chce jego pieniędzy nie chce nic dam sobie radę w życiu bez jego luksusów.Po wyjściu z pokoju od razu natknęłam się na mamę
-Madie musimy porozmawiać
-Ale nie mamo nie ma już o czym spokojnie dogadałam się już z ojcem i znaleźliśmy doskonałe rozwiązanie
-Jakie?
-Wyprowadzam się jutro
-Co Madie ?-
-Możesz mu podziękować,a teraz wybaczysz ale pójdę się spakować
Gdy wchodziłam usłyszałam tylko krzyki mojej matki *Coś ty narobił.Wiesz że właśnie straciłeś swoją jedyną córkę* *Prędzej czy później sama do nas przybiegnie zobaczysz*
Och żeby nie był taki pewien.
Weszłam do pokoju na łóżku leżał rozwalony Malik.
-I co?-od razu się podniósł
-Nic-usiadłam koło niego
-Jak to nic przecież krzyki było słychać aż tutaj
-Wyprowadzam się
-Co?-krzyknął-Jak się wyprowadzasz.Wyrzucił Cię z domu?O co chodzi?
-Nie ja sama tak zdecydowałam.Mam szansę na zwykłe życie nie chcę stracić takiej szansy
-Idę w tobą
-Co?-podniosłam się na równe nogi-Nie rób tego przeze mnie.Dam sobie radę.
...........................
___________________________________
No i jest kolejny rozdział .Mam nadzieje że się podoba.
No to w kom. chwalcie sie co dostaliście pod choinkę i jak wam święta minęły :)
No tak panu Malikowi jak zwykle zimno.Spojrzałam na zegarek który wisiał na przeciwko łóżka.To już 12.00 przecież za 4 godziny mamy samolot a ja nawet nie spakowana nie mówiąc o Zaynie którego ciuchy walają się dosłownie wszędzie.
-Zayn-zaczęłam szturchać chłopaka-Zayn..-nic kompletnie
-Daj 5 minut-wymruczał
-Nie ma 5 minut trzeba wstawać za 4 godziny mamy samolot
-Yhmmm-bardziej się we mnie wtulił
-Zayn ja rodzę-zaczęłam krzyczeć
-CO?JAK?GDZIE?-zerwał się z łóżka a ja zaczęłam się śmiać-Zaraz przecież ty nie jesteś w ciąży
-No co ty-nadal się śmiałam i zeskoczyłam szybko z łóżka by jak najszybciej się ubrać i spakować
-Foch-krzyknął i schował twarz w poduszkę
-Zayn bo polecimy bez ciebie
-Tak tak ...
-Jak chcesz pamiętaj że musisz się jeszcze spakować
-Maddieeeee-przeciągnął
-I nie nie zrobię tego za ciebie
-Ja pierdole
-Ciekawe kogo?!-zaczęłam się śmiać
-Kurwa
-Kto?!-nadal się z niego śmiałam
-Ej no to nie fair nawet poprzeklinać mi nie dasz
-No widzisz a teraz wstawaj-wyciągnęłam ze swojej walizki ten strój: http://stylistki.pl/a-moze-tak-troche-lata--388350/.Weszłam do łazienki.Ubranie uczesanie i doprowadzenie siebie do porządku zajęło mi z 30 minut.Gdy wyszłam aż się zdziwiłam.-No nie wierzę pan Malik raczył wstać.
-Yep i spakowałem nasze walizki
-Moją też?-zapytałam zdziwiona
-No pewnie a teraz chodź na śniadanie
-Łał zadziwiasz mnie
-O to mi chodziło-pocałował mnie w policzek
Gdy zeszliśmy na dół reszta siedziała już gotowa do podróży
-No na reszcie państwo Malik raczyli nas zaszczycić swoją obecnością-krzyknął Louis
-A wam co kac nie doskwiera -wyjęłam z szafki kubek i nalałam sobie soku
-Lepiej nic nie mów-do kuchni wkroczył Niall przyssany do butelki z wodą.
-A was gdzie wczoraj wywiało?-zapytała El
-Nas..przecież byliśmy na górze
-Ta jasne a ja jestem święty mikołaj-odezwał się Harry.Razem z Malikiem spojrzeliśmy na niego pytająco-No co byłem u was wczoraj a tam pusty pokój
-Czary-szepnął Malik i wykonał jakiś dziwny gest rękoma
-Ej dobra czary czarami ale spóźnimy się na samolot
-Przecież jest dopiero za 20 pierwsza a samolot mamy na 16.00
-Znalazłem wolne miejsca na 13.30 więc się zbierać
Wszyscy polecieli po swoje walizki i już po paru minutach pakowaliśmy się do samochodu.
-Jedzcie już my zamkniemy dom i dołączymy do was na lotnisku-odezwał się Zayn.I reszta odjechała.Stałam oparta o bok samochodu.Zayn jeszcze wszystko wyłączał w domu.Chciała bym tutaj jeszcze wrócić.Ale nie sama z Zaynem.Po chwili Zayn stał już koło mnie.
-Co ty na ostatni spacer po plaży?
-Oszalałeś spóźnimy się na samolot.
-Zdążymy chodź-pociągnął mnie za rękę.Oboje zaczeliśmy biec w kierunku plaży.
-Będę tęsknic za tym miejscem-wtuliłam się w Zayna-Ja też ale obiecuję że jeszcze tutaj przyjedziemy.Razem ale tylko we dwoje bez tej całej zgrai.Może nawet kiedyś zabierzmy tutaj swoje dzieci.
-Co ty już nam przyszłość planujesz?-zaczęłam się śmiać
-No wyobraź sobie takie małe brzdące biegające po plaży
-Oj Malik Malik-wtuliłam się w niego-Na serio chciał byś mieć ze mną dzieci?-spojrzałam na niego
-Oczywiście nikogo innego sobie nie wyobrażam
-A co jeśli kiedyś poznasz kogoś w kim się zakochasz ktoś kto będzie dla ciebie całym światem
-To niemożliwe
-Niby czemu?-zapytałam
-Świat jest jeden prawda?!
-No taak..
-Właśnie dla mnie ty jesteś jedynym światem rozumiesz to ciebie kocham najbardziej
-Aww..to słodkie-pocałowałam go-Ja ciebie też kocham ale teraz chodź bo mamy tylko 20 minut
-Chodź zdążymy..może-zaczął się śmiać i razem biegliśmy do samochodu
-Może...zayn-również się śmiałam.Nie mam pojęcia co mnie tak śmieszyło.Mogliśmy się spóźnić na samolot a ja się z tego śmiałam.
-Gaz do dechy-krzyknął Malik a ja znowu śmiałam się jak opętana.Pędziliśmy chyba ze 100km/h przez miasto.Ale mi to nie przeszkadzało mieliśmy tylko jeszcze 15 minut do odlotu samolotu.Chłopcy cały czas wydzwaniali na mój i Zayna telefon.Lecz nie miałam czasu by go odbierać.
Po około 5 minutach byliśmy już na miejscu.Biegliśmy z walizkami ile mieliśmy tylko sił w nogach.
Z daleka zauważyłam Liama.-No na reszcie zaraz odlatuje samolot już raz raz-Liaś dał na bilety i cała trójką ruszyliśmy na pokład.
-Gdzie wyście byli-krzyknęła El gdy nas tylko zobaczyła
-Korki-odpowiedziałam i zajęłam miejsce koło Zayna
-O tym nie pomyślałem
-No widzisz..a tak szczerze to wymyśliłam to w czasie drogi
-Takie zakończenie wakacji to ja rozumiem-zaśmiał się
*Proszę zapiąć pasy za chwilę startujemy*
-No i za parę godzin będzie koniec szczęśliwych wakacji
-Twój ojciec to mnie chyba zabije
-Ciebie?!Raczej mnie.Ughh..jak ja bym chciała żeby już było po wszystkim
-Nie tylko ty-chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w policzek.Ja wygodnie ułożyłam się na jego ramieniu.Po paru minutach już spałam.
-----------------------------------------------------------------
-Kochanie budzimy się zaraz lądujemy
-Hmm..-powoli otworzyłam oczy
-Już jesteśmy w Londynie
-Ja nie chcę-wtuliłam się w Malika
-Wstawaj wstawaj.Jest dopiero 17.00
-Ughh...no dobra
Po chwili wychodziliśmy już z lotniska.Jak się spodziewałam już czekał na nas samochód.
Spojrzałam na Zayna a on na mnie.Wiedzieliśmy co to oznacza jeszcze tylko parę minut.
Przecież co ja niby takiego zrobiłam przecież jestem dorosła.No właśnie ale oni tego nie rozumieją.Takie są właśnie wady bycia w rodzinie królewskiej.Chociaż w pewny stopniu uciekłam z domu..Jebać to co ma być to będzie.Najważniejsze że osoba która jest dla mnie najważniejsza jest koło mnie...
-Jesteśmy-krzyknął Louis
Razem z Zaynem trzymając się za ręce weszliśmy do domu.
-Boje się -szepnęłam
-Ja też damy radę-również szepnął.
Tak jak się spodziewałam rodzice już na nas czekali.
-Madie pozwolisz do mnie do gabinetu-warknął ojciec-sama-dodał gdy zniknął już w pomieszczeniu
-Dasz rade-Zayn cmoknął mnie w usta
-Ja czekam-krzyknął.Ughh..coś czuję że szykuje sie niezła awantura
Weszłam do gabinetu ojca zamykając za sobą drzwi.
-Tato ja..
-Bo co ?!Myślisz że kim jesteś?!!Zrobiłam to co chciałam.To moje życie i mam prawo robić to co mi się podoba.
-Nie takim tonem po pierwsze.Po drugie jestem twoim ojcem i trochę szacunku.
-Słucham szacunku to ty się pierwszy do mnie wydarłeś..
-Nie skończyłem..-ponownie syknął-Po trzecie będziesz mogła robić to co chcesz gdy nie będziesz na moim utrzymaniu i zamieszkasz sama ale jak do tej pory mieszkasz tutaj i ...
-Czego ty kurwa nie rozumiesz?!Mam tego dosyć ma dosyć tego popieprzonego życia.Nie chcę tu mieszkać zrozum to w końcu chce normalnego życia
-Oh..Madie jaka ty jesteś jeszcze głupia.Bez
tego wszystkiego będziesz nikim rozumiesz..tak bardzo chcesz normalnego życia proszę bardzo ja ciebie tutaj nie będę trzymał
-Och..tak dobrze jutro mnie tu nie będzie-wyszłam trzaskając drzwiami.Czyli jestem wolna tak..dobrze nareszcie nie chce tego wszystkiego jeszcze zobaczy.Nie chce jego pieniędzy nie chce nic dam sobie radę w życiu bez jego luksusów.Po wyjściu z pokoju od razu natknęłam się na mamę
-Madie musimy porozmawiać
-Ale nie mamo nie ma już o czym spokojnie dogadałam się już z ojcem i znaleźliśmy doskonałe rozwiązanie
-Jakie?
-Wyprowadzam się jutro
-Co Madie ?-
-Możesz mu podziękować,a teraz wybaczysz ale pójdę się spakować
Gdy wchodziłam usłyszałam tylko krzyki mojej matki *Coś ty narobił.Wiesz że właśnie straciłeś swoją jedyną córkę* *Prędzej czy później sama do nas przybiegnie zobaczysz*
Och żeby nie był taki pewien.
Weszłam do pokoju na łóżku leżał rozwalony Malik.
-I co?-od razu się podniósł
-Nic-usiadłam koło niego
-Jak to nic przecież krzyki było słychać aż tutaj
-Wyprowadzam się
-Co?-krzyknął-Jak się wyprowadzasz.Wyrzucił Cię z domu?O co chodzi?
-Nie ja sama tak zdecydowałam.Mam szansę na zwykłe życie nie chcę stracić takiej szansy
-Idę w tobą
-Co?-podniosłam się na równe nogi-Nie rób tego przeze mnie.Dam sobie radę.
...........................
___________________________________
No i jest kolejny rozdział .Mam nadzieje że się podoba.
No to w kom. chwalcie sie co dostaliście pod choinkę i jak wam święta minęły :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





